Ładowanie strony…

COLONIALES HUERTA

Każdy z uczestników projektu wykorzystał pobyt tutaj w inny sposób w zależności od wyznaczonych sobie priorytetów oraz celów. Dla jednych najważniejsze było podniesienie swoich umiejętności w dziedzinie gastronomii. Dla innych poznanie języka oraz kultury hiszpańskiej, ale także pojawiły się osoby szukające nowego sposobu na życie. Dla nich wyjazd był podróżą w nieznane.

Coloniales Huerta

Coloniales Huerta – restauracja w której miałam przyjemność odbywać praktyki, znajdująca się w spokojnej uliczce w centrum miasta – jest miejscem idealnym dla wszystkich, którzy chcą zacząć swoją przygodę z gastronomią.

Zaraz po przekroczeniu jej progu czujemy klimat dawnej Walencji. Od 2006 roku restauracja należy do grupy La Sucursal, jednak już od 1916 roku znajduje się na gastronomicznej mapie Walencji. To za sprawą delikatesów uruchomionych wówczas na terenie obecnej restauracji. Założone przez Tomasa Huertę odpowiadały na potrzeby okolicznych mieszkańców, stając się obowiązkowym punktem codziennych zakupów.

Wróćmy jednak do samej restauracji. Już pierwszy rzut oka na kartę menu pozwala zauważyć, że Coloniales Huerta proponuje zarówno dania tradycyjne, typowe dla hiszpańskiej kuchni, jak i te czerpiące z nowoczesnych wzorców. Także i samo wnętrze restauracji stanowi mieszankę tradycji i nowoczesności. Już wejście główne miło nas zaskakuje. Widnieje bowiem nad nim oryginalne azulejos z nazwiskiem założyciela. Podobne przykłady ceramicznej sztuki odnajdziemy w środku, gdzie pod sufitem widnieją bardzo dobrze utrzymane kolorowe mozaiki. Tutaj z każdego kąta wyziera historia, jak choćby w przypadku oryginalnych stołów pochodzących z początku lat dwudziestych dwudziestego wieku stanowiących obecnie wystrój lokalu, a pierwotnie służących do oprawiania mięsa.

Ogromną rolę w tym miejscu odgrywa atmosfera pomiędzy pracownikami. Wspólne posiłki, przyjacielskie rozmowy podczas pracy, wyjazdy integracyjne – to czyni z Coloniales miejsce wyjątkowe.

Praktyka w takim właśnie miejscu – o dużej wartości historycznej, z pielęgnowanymi tradycjami, szacunkiem do przeszłości sprawiła, że poznałam nie tylko hiszpańską kuchnię, ale również zgłębiłam walencką kulturę i obyczaje.

Miałam okazję poznać tutaj cudownych ludzi, w każdym momencie służących pomocą i radą, którzy tym samym byli dla mnie najlepszymi nauczycielami języka hiszpańskiego. Alba, Barbara, Carlos, Hugo, Irene, Iris, Majo besos y abrazos a vuestros! Hasta luego!

Piękne miejsce Walencji – Biopark

Immersive Biopark

Na początku chciałbym wszystkich pozdrowić. A dzisiaj opowiem wam o cudownym miejscu Walencji – Bioparku, które należy odwiedzić. W 2008 r. Walencja (Hiszpania) otworzyła biopark, który dziś nosi nazwę „Biopark Valencia”. Zoo o jakim mowa to niezwykły przedstawiciel liczby ogrodów zoologicznych. To miejsce, w języku angielskim zwane „zoo immersyjne”, tzn. wciągające. Nazwa bierze się stąd, że  w bioparku zwierzęta nie są umieszczone w komórkach, lecz mają wiele przestrzeni dla siebie. Taka jest różnica między „Biopark Valencia”. Tutaj wszystko jest tak ułożone, iż człowiek ma wrażenie, że jest ze zwierzętami w niemal dzikim środowisku! Pomiędzy ludźmi i zwierzętami nie ma szyby oddzielającej ani bariery, zamiast tego są stawy, rośliny i skały, więc odwiedzający wydają się być zanurzeni w środowisku zwierząt. W bioparku wszystko odbywa się w taki sposób, aby warunki życia zwierząt były jak najbardziej zbliżone do tych, w których żyją na wolności. Zwierzęta, które zazwyczaj mieszkają w tym samym obszarze, umieszczone są obok siebie, a niektóre, takie jak lemury, są wolne do spełnienia by „mówić” do ludzi, bez żadnych barier.

 

 

Panujące zasady podczas zwiedzania

Jednak należy pamiętać, że w Bioparku istnieją przepisy, które nie mogą być naruszone:

zwierzęta nie powinny być dotykane i karmione, nie wolno krzyczeć i robić zdjęć z Flashem by ich nie przestraszyć.

Flora i fauna sawanny, dżungli, kontynentu afrykańskiego i subtropików są reprezentowane w Bioparku Walencji.

3 strefy Bioparku

Obszar zoo jest podzielony na 3 strefy: Savannah, Afryka równikowa i Madagaskar. Koniecznie je opiszę, aby podkreślić atrakcyjność miejsca.

Na terenie afrykańskiej sawanny duże zwierzęta roślinożerne, takie jak żyrafy, zebry i antylopy, pasą się spokojnie wśród roślin. Białe nosorożce żyją w oddzielnym miejscu, w pobliżu rzeki. Odwiedzający mają okazję zobaczyć podziemne życie Afryki, a mianowicie termity, rojące się w ich termitach. Górska część sawanny jest „zasłonięta” ze względu na groźne zwierzęta. Lwy często spoczywają na szczytach skał, gdzie teren jest dobrze widoczny. Damanes i pasiasta mangusta to zwierzęta żyjące w pobliżu króla zwierząt. Teren przeznaczony dla egzotycznych ptaków nie jest daleko, z niego widać wyraźnie skaliste szczyty, na których spoczywają lwy.

Kolejną atrakcją, której nie można zignorować, jest „Las Baobab”, choć baobaby w bioparku nie są całkiem realne.

W strefie równikowej Afryki widać naczelnych (goryle), antylopy Sitatunga i karłowate hipopotamy, jak również stada bawołów i czerwonych bongo. W tej części Biopark został odtworzony fragment jaskini Kitum, naturalny analog powstały w wyniku drążenia skał solnych przez stado słoni.

Strefa Madagaskaru jest zamieszkała przez zwierzęta występujące na tej wyspie. Jest aż 7 gatunków lemurów! Przy okazji, naokoło Madagaskaru jest duża liczba endemitów czyli zwierzęta, które żyją tylko na wyspie i nigdzie indziej na świecie, 80%. Dlaczego? Wyspa została odizolowana od Afryki 160 milionów lat temu.

Aktualne ceny biletów: dla dorosłych – 23,80 €, dla dzieci (4-12 lat) – 18,00 €, dla emerytów – 17,50 €.

Port Saplaya, czyli „Mała Wenecja”

Chcąc czerpać jak najwięcej z pobytu w Walencji, postanowiliśmy pewnego popołudnia odwiedzić port Saplaya w północnej części Walencji. Jest to dzielnica mieszkalna znajdująca się w wiosce Alboraya, oddalona 5 kilometrów od centrum Walencji. Jest to idealne miejsce, żeby cieszyć się latem, plażą, szumem morza, popijając horxatę. Pewnie wyobrażacie sobie zwykłą nadmorską miejscowość, jednak to widok miasteczka i małego portu znajdującego się sercu Saplaya zapiera dech w piersiach. Dookoła otacza nas cała feeria barw urokliwych domków. Kolorowe domy powstały w latach 70. , zostały zbudowane wzdłuż kanału, gdzie zacumowane są łódki i jachty. Ze względu na zabudowę oraz sieć kanałów nazwano to miejsce „Małą Wenecją”.

Jeśli chcecie odpocząć nieco od miejskiego zgiełku, polecam zgubić się w korytarza uliczek, w których panuje błoga cisza. Następnie znaleźć wzdłuż promenady jedna z horchaterii, z których słynie Alboraya. Ponadto w sezonie letnim możemy trafić na mały rynek wypełniony straganami lub kino letnie, co jest kolejnymi zaletami, dla których warto odwiedzić to wyjątkowe miejsce.

Jak dojechać do portu Saplaya?

Aby dostać się do tego malowniczego miejsca, polecam pojechać autobusem miejskim numer 31, wzdłuż plaży, aż do ostatniego przystanku jakim jest Mare Nostrum – la Patacona. Dalej czeka nas krótki spacer i za 15 minut jesteśmy na miejscu. Port połączony jest także z linią autobusową z Alboraya.   Można się tam dostać linią metra nr 3, a następnie skorzystać z linii autobusu nr 70.

„Owoce” Walencji

Wolny dzień, to czas na poznanie miejsca, w którym jesteśmy. Nauczyciel Jaume zabrał nas więc na tradycyjną horchatę, orxatę, czy jakoś tak… w zależności od regionu ten tradycyjny napój pisany jest w różny sposób, jednak receptura jest podobna, a nazwa owego napoju to „ORCZATA”.

Orxatę w tradycyjny sposób przygotowuje się z migdałów ziemnych Chufa, czyli cibory jadalnej, potocznie nazywaną orzechami tygrysimi. Smak tych owoców przypomina w pewnych stopniu zwyczajne migdały, jednak wyczuwalna jest nuta bardziej kokosowa. Orzechy są cennym źródłem błonnika i witamin z grupy C i E. Więc jeśli dbasz o zdrowe odżywianie i nie znałeś tej rośliny do tej pory, powinieneś się nią zainteresować i dodać ją do swojej diety.

Przepis na „Orxatę”

Przepis na orxatę jest prosty, a Hiszpanie piją ją na co dzień w upalne dni, ponieważ doskonale gasi pragnienie. Wystarczy tylko wypłukać orzechy, wysuszyć je, drobno zmielić, lub utrzeć w moździerzu, zalać wodą, dodać cukier tak by rozpuścił się w przygotowanym płynie. Całość przecedzić na drobnym metalowym sitku wyłożonym płótnem. Otrzymany koktajl dobrze schłodzić, a w zależności od stopnia schłodzenia, możemy dodać pokruszony lód.

W czasie naszej wycieczki do najpopularniejszej i uznanej przez wielu za najlepszą kawiarnię podającej orxatę, czyli horchaternię „Daniel”, http://www.horchateria-daniel.es/. Spróbowaliśmy tego specjału i muszę przyznać, że smakuje wyśmienicie! Wielu z nas uznało, że smakiem przypomina ona sok marchewkowy, ale jak się okazuje nie ma to nic wspólnego z marchwią. Nieodłączonym dodatkiem do horchaty są, słodkie paluchy drożdżowe oblane lukrem zwane „Fartons”. Tradycyjnie zanurza się je w szklance z napojem i lekko namoczone, po prostu je! Smakołyk ten jest popularny zwłaszcza wśród staruszków, którzy stanowią większość społeczeństwa w Walencji.

Bogactwo hiszpańskich plonów

Następnie w miejscowości Alboraya, obejrzeliśmy co uprawia się na okolicznych polach. Osobiście zazdroszczę tego, że Hiszpanie mają możliwość zbierania plonów przez cały rok i pozyskiwania świeżych warzyw i owoców. Nie jest niespodzianką to, że sadzi się tu ziemniaki, których mieszkańcy Walencji używają na potęgę, ponieważ na ich bazie przygotowuje się potrawy. Zaczynając od śniadań na kolacji kończąc. Cebule, grochy i fasole, pomidory, paprykę, warzywa korzeniowe, marchew, pietruszkę, seler. Niespodzianką na polskim polu byłyby na pewno karczochy, które mam wrażenie, na tutejszych polach rosną dosłownie wszędzie. Dużą atrakcją są też nietoperze, które rosną na drzewach oliwnych, awokado i jak wiadomo owoce cytrusowe. Pomarańcze rosnące na ulicach, których nikt nie zrywa, bo każdy wie że może się to skończyć fatalnie. A w najlepszym przypadku zatruciem pokarmowym. Plantacje wspomnianych już wcześniej pomarańczy, mandarynek, cytryn i limonek ciągną się kilometrami. Gdzieniegdzie można spotkać rosnące ananasy, banany czy palmy kokosowe.

Wszystko to sprawia że Walencja jest samowystarczalna pod wieloma względami. Dostęp do morza i pozyskiwanie z niego wszystkich dóbr, które ono daje opiszę wkrótce!

HASTA LUEGO!

 

 

Praktyki w restauracjach

Po kilku dniach przygotowań i długim weekendzie przyszedł czas na prace. Każdy z grupy został przydzielony indywidualnie do restauracji, tak aby spełnić oczekiwania dotyczące typów kuchni. Restauracja do której zostałem przydzielony nazywa się „VIVA Mascaraque”, zlokalizowana przy Ulicy Santo Tomás, 18. Jest to klasyczna hiszpańska kuchnia z dodatkiem nowoczesności, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. W pierwszy dzień praktyk, poznałem pracowników restauracji. Byli to mili ludzie z bardzo dobrym nastawieniem i potrafiący bardzo dobrze gotować. Po zapoznaniu się z z kuchnią i osobami pracującymi na niej, wzięliśmy się do pracy. Miłym zaskoczeniem było to, że w godzinach obiadowych wszyscy zasiadają do jednego stołu i spożywają wspólnie posiłek. Jest to czas gdzie można porozmawiać i dowiedzieć się nieco o kulturze i kuchni hiszpańskiej.

ZmysłOwa Walencja

Zazwyczaj wybierając się w nowe, nieznane nam miejsce,sięgamy po przewodniki i mapy, by odpowiednio przygotować się do zwiedzania miasta. Zwracamy uwagę na historię powstania miejscowości, czytamy o ważnych postaciach z jej dziejów. Przewodniki odnotowują miejsca warte obejrzenia, bogate są w liczne wskazówki i podpowiedzi. Oczywiście można zdać się na intuicję i pominąć wspomniane wcześniejsze przygotowania, na własną rękę szukając sposobu na swoje własne, indywidualne poznanie nowego miejsca. Mnie Walencja nie pozostawiła wyboru. W kąt odeszły wszelkie przewodniki, wcześniej zasłyszane rady czy instrukcje. Już od pierwszych chwil pobytu tutaj przemówiła do mnie z pełną mocą. Poznaję ją intuicyjnie, wsłuchując się w to, co próbuje mi powiedzieć. Posługuje się przy tym uniwersalnym, międzynarodowym kodem – językiem zmysłów. Nie wymaga on tłumaczenia ani wcześniejszej nauki, bo kod ten jest w każdym z nas.

Tutaj każdy bodziec odczuwa się inaczej. Intensywniej. Pełniej. Tak jak w przypadku unoszącego się w powietrzu aromatu kwiatu pomarańczy. Słodkiego, zdecydowanego, mocno pobudzającego zmysł powonienia. Wiosną krajobraz wzbogacony zostaje o rzędy białych, drobnych kwiatów, które darują mieszkańcom miasta jeden z najpiękniejszych zapachów świata. Dla takich wrażeń zmysłowych warto odwiedzić Walencję właśnie wiosną.

Gdy moje nozdrza zdążyły już oswoić się z niespotkanym wcześniej zapachem, do głosu doszedł, nomen omen, zmysł słuchu. Po pierwszych kilku dniach spędzonych w Walencji zaryzykuję stwierdzenie, że to miasto nigdy nie śpi. Jest pełne radosnych, uśmiechniętych ludzi, z emfazą dzielących się swoimi wrażeniami. Z kawiarnianych ogródków, z parkowych ławek, zewsząd dobiegają perliste śmiechy i spontaniczne wybuchy entuzjazmu. Ta atakująca uszy radość nie jest wystudiowaną, sztuczną pozą, to autentycznie wyrażane zadowolenie ze spotkania z drugim człowiekiem. Zaobserwowałam to choćby w sklepie czy na klatce schodowej, gdzie nieznane mi osoby wesoło witały się zemną, ujawniając swój pozytywny stosunek do otoczenia.

Również i zmysł dotyku działa w tym miejscu na najwyższych obrotach. Spacer boso po pobliskiej plaży nie pozwala receptorom dotyku pozostać obojętnym. Delikatny, sypki piasek leniwie przelewa się pomiędzy palcami, pieszcząc i zarazem masując nasze stopy. To prawdziwa ulga po intensywnym dniu. Matka Natura dla tego rejonu była wyjątkowo hojna!

Nie szczędziła także walencjanom mocnego, wręcz oślepiającego słońca. Wszystko wydaje się tutaj jaśniejsze, barwy są mocniej nasycone. Ta intensywność w odbieraniu wrażeń zmysłowych ma, zdaje się, wpływ na samopoczucie i postawę mieszkańców. Chcąc odwdzięczyć się Naturze, pobraną energię z promieni słonecznych oddają napotkanym na swojej drodze osobom. Ot, cała tajemnica życzliwej postawy tubylców. W dużym uproszczeniu, rzecz jasna. Nieopuszczające mnie wrażenie intensyfikacji recepcji wrażeń wzrokowych znajduje poparcie w przyznanej Walencji w 2014 roku Europejskiej Nagrodzie Pogodowej za najbardziej przyjazny klimat. Statystyki mówią bowiem, że tutaj więcej niż 300 dni w roku jest słonecznych. A jeśli pada to krótko.

Ostatni ze zmysłów – zmysł smaku zostawiłam, a jakże, na deser. Sposób życia mieszkańców Walencji, ich przyzwyczajenia, położenie geograficzne, a nawet podłoże historyczne warunkują tutejszą zróżnicowaną kuchnię. Gwarne spotkania urozmaicane są niekończącymi się porcjami tapas, pragnienie w upalne dni gasi chłodne miejscowe piwo, ryż porastający pobliskie pola znajduje w kuchni szerokie zastosowanie, nieprzebrane bogactwo ryb sprzedawanych wprost z morza – to wszystko czyni Walencję niezwykle apetyczną.

Słońca, wspaniałych widoków, życzliwych ludzi, tutejszych zapachów niestety nie uda mi się przywieźć do Polski, jednak wyjadę stąd z głową pełną pomysłów i receptur, które znajdą zastosowanie w mojej kuchni.

!Hola Valencia!

Miesiąc po przygotowaniach w Krakowie ruszyliśmy w podróż do Walencji. Projekt w którym bierzemy udział, to połączenie przyjemnego i pożytecznego, nauka języka hiszpańskiego, warsztaty kulinarne i staż w restauracjach, którego chyba najbardziej wyczekujemy.

Pierwsze wrażenia z miasta Walencja

Walencja już na samym początku zrobiła na nas ogromne wrażenie. Widoki, budynki które widzieliśmy na pocztówkach, charakterystyczne wąskie uliczki. Komfort tego, że zakwaterowani jesteśmy obok plaży, dało nam możliwość zobaczenia już pierwszego dnia morza śródziemnego. O tej porze, woda jest trochę zimna, ale wszystko rekompensuje słońce, którego nam tak brakowało w Polsce.

Warsztaty kulinarne kuchni hiszpańskiej

Drugiego dnia poznaliśmy Fernando i zaczęliśmy warsztaty. Fernando Ferrero jest szefem kuchni, który gotuje tradycyjne hiszpańskie dania, w większości zdekonstruowane i podane w niecodzienny, bardziej nowatorski sposób. Wszyscy dowiedzieliśmy się wiele na temat lokalnej i narodowej sztuki kulinarnej, a przede wszystkim tego, że w daniach, które serwują mieszkańcy Walencji, za mało soli dla nas, to idealne połączenie dla lokalnych kucharzy, a jeśli myślisz że dolałeś mało oliwy, to niestety nie masz racji, dolej jeszcze trochę!

Pierwszy tydzień, choć jeszcze się nie skończył. możemy uznać za bardzo ciekawy, pracowity i owocny, a z pewnością jest to czas, który spędziliśmy na poznawaniu kuchni, smaków, miejsc, kultury i lokalnej tradycji.

Z niecierpliwością wyczekujemy na pierwszy dzień stażu w restauracjach do których zostaniemy przydzieleni.

 

Paella Valenciana dawniej i dziś

  Pochodzenie Paella ?

7-128_paella_with_rabbit_and_snails_400

Paella jest potrawą hiszpańską wywodzącą się z Walencji występuje w licznych odmianach.

opiera się na ryżu z dodatkiem szafranu, podsmażanym oraz gotowanym na metalowej patelni z dwoma uchwytami. Podawana jako danie główne, najczęściej obiadowe, gdyż jest ona zbyt ciężkostrawna na wieczorny posiłek. Paelle spożywa się bezpośrednio z naczynia w którym ją przygotowano.

Nazwa pochodzi od łacińskiego słowa „patella” co znaczy metalowe naczynie służące rzymianom do obrzędów religijnych. Początkowo danie spożywane było przez robotników, którzy jadali gotowany ryż podczas przerwy w pracy.

 

 

  Niedzielna tradycja według przepisu świętego 🙂

Paella niedzielna, zgodnie z tradycją, przygotowywana jest tego samego dnia przez mężczyznę. Spożywa się ją wspólnie całą rodziną.

Powinna ona zawierać tylko świeże oraz oryginalne składniki. Jak twierdzą Hiszpanie ,,la paella no es arroz con cosas” (paella to nie jest ryż z innymi rzeczami) dlatego też muszą znaleźć się następujące składniki:

duża, biała fasola podobna do pięknego jasia, pomidory,zielona płaska fasola, mięso z kurczaka oraz królika, sól, oliwa, ryż, woda i szafran, który często zastępuje się colorante ze względów ekonomicznych.

received_1734574863238243

Tradycyjnie używa się tylko wymienionych powyżej składników, natomiast często dodaje się ślimaki, karczochy, paprykę. Nie pogarsza to smaku paelli, lecz narusza święty przepis.

  Restauracja La Maritima

W restauracji La Maritima paelle robi się w odmienny sposób. Gdy wywar z mięsa fasoli białej oraz zielonej jest gotowy, obie fasole wyrzuca się i dodaje nowe tuż przed końcem. Takie działanie ma na celu wzbogacić aromat fasoli w wywarze, a jednocześnie fasole obecne w paelli są pełne smaku oraz nie tracą koloru.

Składniki powinny pochodzić z Walencji. Doskonałym przykładem przestrzegania tejże zasady jest firma Astroc, która w 2006 roku przygotowała tradycyjną paelle w Nowym Jorku dla 20 000 biesiadników. Organizator uznał, że dla zachowania oryginalnego smaku wszystkie produkty powinny pochodzić z Walencjii.

Wówczas przywieziono do Nowego Jorku:

4143 l wody

247 l oliwy

270 kg przecieru pomidorowego

240 kg białej fasoli

1000 kg zielonej płaskiej fasoli

przyprawy

1520 kg ryżu.

jedynym składnikiem, którego nie udało się przewieźć było surowe mięso

 

   Prezentacja potrawy w holu restauracji

received_1752802568082139 received_1752802681415461TOMATE_Expo_Paella_Forum-Small  TAVELLA_Expo_Paella_Forum-Small SAL_Expo_Paella_Forum-Small ROMERO_Expo_Paella_Forum-Small POLLO_Expo_Paella_Forum-Small  PATO_Expo_Paella_Forum-Small JUDIA_Expo_Paella_Forum-Small GARROFO_Expo_Paella_Forum-Small AZAFRAN_Expo_Paella_Forum-Small CARACOLES_Expo_Paella_Forum-Small CONEJO_Expo_Paella_Forum-Small COSTILLAS_Expo_Paella_Forum-Small ARROZ_Expo_Paella_Forum-Small ALCACHOFA_Expo_Paella_Forum-Small AJO_Expo_Paella_Forum-Small AGUA_ACEITE_Expo_Paella_Forum-Small

 

  Ciekawostki

  • Cytryna

Do paelli dodawane są cząstki cytryny. Zasada głosi, że przed wyciśnięciem cytryny na paelle należy poinformować pozostałych jedzących.

  • Przypalony ryż

dobrze przygotowana paella powinna charakteryzować się brązową warstwą, mocno przypieczonego ryżu (nazywa się to „socarraet”- spalony). Nie należy porównywać do przypalonego ryżu. Zeskrobanie socarret do ostatniego ziarna jest punktem honoru.

  • Ciekawostką jest „wikipaella” w której znajdują się przepisy, informacje oraz lista miejsc serwujących paelle.

 

  Największa Paella w historii

W 1992 roku w Walencji stworzono największą paelle, która składała się z:

1000 l oliwyrecord-de-la-paella-gigante-paella-velarte-1024x531

6250 kg kurczaka

2600 kg królika

1000 kg pomidorów

12000 l wody

5 kg papryki słodkiej

1 kg szafranu

Galbis-Record-Guiness

2 kg rozmarynu

150 kg soli

1000 kg karczochów

5000 kg ryżu

400 kg kaczki

1600 kg białej fasoli

2400 kg zielonej fasoli

 

 

 

Nasze wrażenia z Walencji

Wieża zegarowa w Walencji nocą

 

Uroki Walencji

Z pewnością można powiedzieć, że nasze wrażenia z Walencji są bardzo pozytywne. Monumentalne kamienice przy Plaça de l’Ajuntament, urocza starówka, gigantyczna katedra czy park w dawnym korycie rzeki Turii to sztandarowe miejsca, które należy odwiedzić. Warto także udać się do Mercat Central, największej tego typu hali na świecie, nawet jeśli nie zamierzamy nic kupować. Mimo sporej ilości zabytków, Walencja nie jest miastem typowo turystycznym, w przeciwieństwie do Barcelony czy Toledo. My traktujemy to jako plus: ceny nie są wygórowane, nie ma aż takich kolejek, a w komunikacji miejskiej można bezproblemowo usiąść.

 

Hiszpania tętniąca życiem

Hiszpanie i Hiszpanki to specyficzny naród. Głośny, uwielbiający zabawę, spotkania z przyjaciółmi, otwarty na innych. Mimo stereotypów nie są leniwi, a wręcz przeciwnie, pracują dużo i ciężko. I teraz pojawia się pytanie: Jak łączą długie godziny pracy z bogatym życiem towarzyskim? Odpowiedź jest prosta, śpią po sześć-siedem godzin dziennie, a podczas sjesty wychodzą ze znajomymi zjeść wspólny posiłek. Jest to bardzo popularne wśród tutejszych. Knajpy są otwarte od rana do późnych godzin nocnych i, co ciekawe, cały czas są pełne.

Innym, popularnym sposobem na spędzenie wieczoru jest rodzinne wyjście na horchatę (orxata de xufa), czyli na typowy walencki napój wytwarzany z bulw cibory jadalnej, wody i cukru. Napój ten jest serwowany na zimno i doskonale gasi pragnienie w upalne dni, których w Walencji nie brakuje. Do horchaty hiszpanie zazwyczaj zamawiają słodkie bułki – tomet (z czekoladą) i fartons (z lukrem). Razem z naszym nauczycielem hiszpańskiego (Dżewo) mieliśmy okazję odwiedzić jedną z najbardziej popularnych horchaterii w okolicach Walencji – Horchateria Daniel, znajdującą się w miejscowości Alboraya. Przy okazji zwiedziliśmy pobliskie pola, na których uprawia się, między innymi, ciborę jadalną. Wodę do pól doprowadza rozbudowany system irygacyjny rzeki Turii, który zarządzany jest przez Trybunał Wodny w Walencji – najstarszą instytucję wymiaru sprawiedliwości w Europie.

Walencja
Walencja pod lupą 🙂

Co lubimy odwiedzać?

Tak, jak wspomnieliśmy na początku, miejscem wartym odwiedzenia jest Mercat Central. Znajdziemy tu niesamowity wybór produktów. Od owoców morza, przez dziesiątki rodzajów mięs, setki stoisk z warzywami i owocami, a nawet restauracje. Można tu znaleźć prawie wszystko. Sama hala imponuje rozmachem, zdobieniami i bogactwem wnętrza. Nie jest trudno, spędzić tu wiele czasu. Jedyną wadę są godziny otwarcia, hala zamyka się o piętnastej, a w niedziele jest nieczynna. Przy naszym trybie pracy jedyny dzień, kiedy możemy odwiedzić Mercat, jest poniedziałek.

 

Spacerując w Walencji…

Czyli jak wykorzystać wolny czas

Spacerując w Walencji odkryliśmy piękną architekturę, która jest ozdobą miasta… nie w sposób by nie oczarowała. Oto miejsca, które są warte uwagi, zatrzymania się i poznania historii miasta.

Katedra La Seu de Valencia

Symbol Walencji – katedra La Seu de Valencia i Mare de Déu dels Desemparats (Bazylika Matki Boskiej Bezbronnych/Opuszczonych). Jest to jedna z najciekawszych  budowli gotyckich w Walencji, wyróżniająca się piękną architekturą, łącząca wiele wcześniejszych i późniejszych stylów.

katedra2

Ciekawe jest to, że od początku istnienia miasta czyli 138 r p. n. e, zawsze, w tym samym miejscu znajdowała się świątynia. Na początku była to świątynia rzymska poświęcona bogini Dianie lub Jupiterowi. Na ruinach świątyni wybudowano meczet a następnie w 1238 r. położono kamień węgielny pod budowę katedry. Patrząc na katedrę z zewnątrz najbardziej rzuca się w oczy 70- metrowa dzwonnica. Wspinając się na samą górę można podziwiać panoramę Walencji. Z katedrą sąsiaduje barokowa bazylika Mare de Déu dels Desemparats, która stoi na dawnym rzymskim forum. Jest pierwszym kościołem, którego nie zbudowano na fundamentach wcześniejszych świątyń. Do wnętrza katedry prowadzą  wejścia przez trzy portale, Puerta del Palau (najstarsze wejście w stylu romańskim), Puerta de los Apóstoles i Puerta Ferros.

Kaplica św. Kielicha (Capilla del Santo Cáliz)

foto1_capilla-santo-grial-v

Najsłynniejsza z katedralnych kaplic, wykonana w stylu gotyckim. Kaplica przynosi katedrze światową sławę, ponieważ znajduję się w niej Święty Graal, ten sam z którego Chrystus pił wino, podczas ostatniej wieczerzy. Najpopularniejsza legenda o losach Świętego Graala łączy go właśnie z Walencją. Do Hiszpanii kielich miał trafić w III wieku za pośrednictwem św. Wawrzyńca. Do 1399 roku był on strzeżony przez mnichów w różnych klasztorach w Aragonii (n.p. w Monasterio de San Juan de la Peña).
Następnym miejscem jego „pobytu” była kaplica pałacu w Saragossie, skąd miał ostatecznie trafić  do Walencji w 1436 roku za sprawą króla Alfonsa V Aragońskiego. W rzeczywistości było to po prostu gliniane naczynie a badania naukowe potwierdziły, że istnieje duże prawdopodobieństwo zrobienia go w I wieku, w regionie znajdującym się na terytorium Izraela (czyli w czasach i miejscu, w którym żył Jezus. Dziś w katedrze stoi czara z oszlifowanego agatu na alabastrowej podstawie zdobionej kamieniami szlachetnymi.
Sąd Wodny
walencja-sądW każdy czwartek, równo o 12:00 w południe pod Puerta de los Apóstoles odbywa się „sąd wodny”- instytucja powołana przez króla Jaime I w średniowieczu. Ośmiu delegatów reprezentujących osiem kanałów rozprowadzających wodę,  rozstrzyga sprawy związane z nawadnianiem pól i dba o sprawiedliwy podział wody, ponieważ rolnictwo w okolicach Walencji uzależnione jest od doprowadzania wody z kanałów irygacyjnych.
Obrady prowadzone są w języku Walenckim i mają charakter ustny, bez udziału prawników i sporządzania dokumentów procesowych. Wyroki trybunału są nieodwołalne. Trybunał Wodny został wpisany na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO.
Na Plaza de la Virgen znajduje się też fontanna symbolizująca rzekę Turię i jej osiem kanałów nawadniających.

fontanna3

stare-miasto

To już miesiąc pobytu w Walencji!!

Czas szybko płynie w Walencji

Minął już miesiąc odkąd zaczął się projekt „Gotuj po hiszpańsku” w Hiszpanii. Nawet nie wiem, kiedy to tak szybko zleciało. Czas płynie, a my musimy go wykorzystać jak najlepiej. Choć do tej pory nie wychodziłam za często, ale jak już wyszłam mogłam zobaczyć, jak tu ludzie żyją i jak wygląda miasto 🙂 Dzięki temu, że biorę udział w tym projekcie, mogłam nauczyć się wielu rzeczy i skosztować nowych potraw, m. in. owoców morza, których smaku byłam bardzo ciekawa.

Uczę się dużo

Na praktykach, na które chodzę, poznałam sposób przygotowania paella’i   (typowe danie w Walencji) od podstaw i mogłam sama zacząć je przyrządzać. Miałam okazje zobaczyć jak się przygotowuje i smaży kalmary (nawet mi smakowały).

Chociaż początki nie były łatwe ze względu na tęsknotę za rodziną i przyjaciółmi, to mogłam poznać nowych ludzi i nawiązać kontakty, z czego się bardzo cieszę.

 

danie kuchni hiszpańskiej 3

Warsztaty kuchni hiszpańskiej w ramach projektu „Gotuj po hiszpańsku”

Nasza szkoła w Walencji i szef kuchni

Uczestnicząc w projekcie Gotuj po Hiszpańsku robimy wpisy na blogu. Ten wpis dotyczy tego, co dał nam sam projekt, w związku z tym opiszemy, jak wyglądają zajęcia w naszej szkole: Centro Superior Hosteleria Mediterraeno.

Naszym nauczycielem jest Pau, który pracował wcześniej w wielu restauracjach w Hiszpanii, między innymi w 3 gwiazdowej restauracji Quique Dacosta. Ma on bardzo szeroką wiedzę na temat tutejszej kuchni, którą skrupulatnie stara się nam przekazać.

Jak wyglądają warsztaty kuchni hiszpańskiej

Same zajęcia są bardzo ciekawe. Na początku odbywały się z dużo większą częstotliwością, przez pierwszy tydzień gotowaliśmy codziennie, aby przed rozpoczęciem praktyk w restauracjach, gdzie poszerzamy naszą wiedzę, poznać nieco bliżej kuchnię hiszpańską.

IMG_3218

Obecnie w szkole bywamy 2 razy w tygodniu, raz na zajęciach kuchni hiszpańskiej, potem mamy język hiszpański, i raz tylko na lekcjach językowych.

Na początku warsztatów kuchni hiszpańskiej, Pau przedstawia dania, które będziemy tworzyć, opisuje wszystkie receptury i składniki. Następnie jesteśmy dzieleni na grupy, czasem gotujemy w trójkach, czwórkach, częściej w parach. Jeżeli chodzi o formę wydania, tutaj mamy możliwość przedstawienia naszej wizji na talerzu. Pau na koniec daje wskazówki i ocenia walory smakowe.

Co najbardziej nam się podoba na warsztatach kulinarnych

Podsumowując: wynosimy stąd bardzo dużą wiedzę na temat kuchni walenckiej, bardzo dużo dań jest związanych stricte tylko z tym regionem, nie są spotykane w żadnej innej części Hiszpanii. Bardzo nam się podoba to, że mamy możliwość poznania lokalnej kuchni, z której tutejsi ludzie są bardzo dumni. Sam fakt, że możemy dowolnie prezentować talerze i również urozmaicać potrawy o nasze pomysły bardzo pobudza naszą kreatywność. Na pewno również wiele dają nam lekcje języka hiszpańskiego, dzięki którym dużo łatwiej jest nam się zaadaptować do życia codziennego na praktykach w restauracjach w Hiszpanii, do których dostaliśmy przydział.

 

galeria sztuki Walencja

Wycieczka do Muzeum Sztuk Pięknych w Walencji

Wycieczka do muzeum

Dnia 27. 04. 17 r. poszliśmy całą grupą wraz z naszym nauczycielem-Ricardem do Muzeum Sztuk Pięknych w Walencji w ramach lekcji języka hiszpańskiego.  Lekcja okazała się ciekawym doświadczeniem oraz oderwaniem od rutynowych zajęć.

Museo-San-Pio-Vd

Muzeum Sztuk Pięknych w Walencji

jest w pierwszej dziesiątce muzeów odwiedzanych w Hiszpanii. Powstało obok Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych San Carlos w 1768 roku, a oficjalnie odłączyło się w 1913 roku i jest do tej pory niezależne.

 

20170427_193600

 

Jest to miejsce, które zawiera galerię sztuki obejmującą rysunki, grafikę, rzeźby, znaleziska archeologiczne, czy fragmenty dekoracyjne. Zwiedzający mają okazję zobaczyć oryginalną, obszerną w dziełach sztuki, wystawę malarstwa. To właśnie w tym obiekcie w Walencji przechowywane są dzieła największych i najwybitniejszych hiszpańskich artystów. Są wśród nich prace El Greca, Joaquina Sorolli, Francisca Goi, Mariana Salvadora Maelli ,  Autoportret Velazqueza,  Madonna z dzieciątkiem Pinturicchia.

W muzeum tym można dodatkowo obejrzeć imponującą kolekcję sztuki Walencji, pochodzącą z XV wieku, która pozwala jeszcze bliżej poznać historię tego hiszpańskiego miasta.

 

foto san pio V

Poza zwiedzaniem można przekąsić coś i napić się kawy w muzealnej kawiarni oraz odwiedzić bibliotekę muzealną .

20170427_193604

Warto wspomnieć o tym, że to nie były nasze pierwsze zajęcia w terenie, Ricardo zawsze stara się urozmaicać nasze lekcje, żeby nauka była przyjemnością.  Czasami zdarzyło się odczuć nutkę rywalizacji lub zdobyć nagrodę, co jest dowodem na to, że pomimo wieku, można uczyć się nie tylko spędzając kilka godzin z nosem w książce, ale także przez zabawę.

 

sklep Walencja

zakupy w Walencji – czyli co, gdzie i po ile

Mercadona

Miejsce, które odwiedzamy najczęściej aby zrobić zakupy to Mercadona. Jest to sklep ze wszystkimi potrzebnymi produktami od sera żółtego, ryb i owoców morza przez środki czystości po możliwość doładowania telefonu. Mercadona jest otwarta codziennie z wyjątkiem niedziel w godzinach od 9.00 do 21.30.

Warzywniak

Chociaż w Mercadonie są też owoce i warzywa, to często ciekawszą, a także tańszą możliwością jest odwiedzenie jednego z okolicznych sklepów z warzywami prowadzonych zazwyczaj przez hindusów. Sklepiki te otwarte są codziennie od 8.00 do 21-22, jednak wiele zależy od właściciela bo nieraz spotkaliśmy otwarte drzwi po 23.00.

Mercado Central

W celu zakupu owoców morza i ryb lepiej wybrać się do Mercado Central. To największy i najbardziej znany targ w Walencji. Oferta tamtejszych sprzedawców wprawi was w zachwyt już przy wejściu, a zagłębiając się w alejki między straganami będziecie odkrywać kolejne cuda. Znajdują się tam również kolorowe i aromatyczne przyprawy, orzechy, sery, wędliny i mięsa, wszystko świeże, pachnące i kuszące do zakupu. Drzwi Mercado otwierają się o 7.00, a zakupy można robić do 15.00 i tak przez cały tydzień poza niedzielą, kiedy odpoczywamy.

Port

Jeśli Mercado Central to nadal mało i chcecie kupić ryby lub owoce morza prosto z kutra, to rybacy w porcie przyjmą was z otwartymi rękoma. Zachęcamy do tej małej wycieczki. Siatka ryb to 5 euro, węgorze kosztują 8 euro. Pamiętać trzeba tylko, że ilość sprzedawanych tam towarów jest ograniczona, a sprzedaż odbywa się tylko w dni robocze od 16.00 do około 17.30.

3b

Inne:

  • Fryzjer męski kosztuje 10, a damski 20 euro.
  • Ceny piw w knajpie zaczynają się od 1,5 euro do 4,5 w restauracjach.
  • Papierosy sprzedawane są za około 5 euro, liquid do e-papierosa też 5 euro za 10 ml, a sam papieros od 25 do 100 euro.
  • Szkła kontaktowe – komplet na miesiąc to 35 euro, a za 50 euro dostaniecie zestaw na 3 miesiące.
  • Telefon możecie doładować za 5, 10, 15 lub 20 euro, należy pamiętać aby po doładowaniu konta uruchomić pakiet na internet i dzwonienie, bo inaczej doładowane środki szybko się skończą.
  • Miesięczny koszt przejazdów komunikacją miejską to 45 euro.
  • Warto wiedzieć, że w niektórych restauracjach za tę samą rzecz zapłacicie inaczej w zależności od tego, gdzie usiądziecie. Siadając na zewnątrz, będziecie potrzebowali więcej gotówki. Obie ceny są podane w menu.

 

Walencja

Walencja od kuchni

Uroki Walencji

Walencja to bardzo ciekawe miasto, które nam bardzo przypadło do gustu. W mieście dużo się dzieje. Jest pełno placów na których ludzie spędzają miło czas przy muzyce i sztuce oraz smacznych przekąskach i napojach.  Nasze mieszkanie znajduje się blisko starego miasta, także atmosfera ta udziela się również nam, uczestnikom projektu.

Historia Walencji w skrócie

Walencja została założona w 138r p.n.e przez rzymskich żołnierzy.  Jest miastem bogatym kulturowo, gdzie przez setki lat mieszały się wpływy rzymskie, arabskie i  zachodnioeuropejskie. Jest to ważny ośrodek przemysłowy, finansowy i kulturalno-naukowy. Miasto ma status metropolii o znaczeniu globalnym. Flaga Walencji jest niemal identyczną kopią chorągwi przyznanej w 1238 roku miastu Walencji przez króla Aragonii Jakuba I Zdobywcę. Przyjęta 1 lipca 1982 roku.

 

1

 

2

Walencja oczami turysty

Miasto tętniące życiem. Miejscowi  znani są z zamiłowania do głośnych, czasami nieco szalonych fiest.  Ludzie przejawiają dużo radości i sympatii dla gości. Nie brakuje na ulicach i placach ulicznych grajków, orkiestr i artystów w przebraniach.  Proponujemy wędrówkę po starym mieście. To najlepszy sposób, by poznać  sekrety tej hiszpańskiej metropolii. Będzie to dość długi spacer, ale niezwykle ciekawy i zajmujący, na pewno nie będziecie się nudzić.

My beautiful picture

My beautiful picture

 

 

 

 

 

 

Na plaza de la Virgin kobiety i mężczyźni w tradycyjnych strojach z kwiatami.

5

Jednym z największych placów w Walencji jest Plaza de la Ayuntamiento, gdzie odbywają się różne święta i defilady.

6

W jedną z ostatnich niedziel było miało miejsce święto ryżu, gdzie można było skosztować oryginalnej  Paelli, czy dobrego miejscowego wina, wiele restauracji miało swoje stoiska. Ludzie bawili się rzucając się ryżem i tańczyli do późnych godzin, świetna zabawa! polecamy wszystkim!

Muzeum Sztuk Pięknych w Walencji

 Królewska Akademia Sztuk Pięknych San Carlos znajduje się przy dawnej rzece Turia, niepodal naszego miejsca zamieszkania.

Akademia powstała na skutek petycji artystów walencjańskich do króla Ferdynanda VI, w której prosili o utworzenie akademii sztuki w ich regionie. Król wyraził zgodę i utworzona została Academia de Santa Bárbara, nazwana w ten sposób na cześć małżonki króla Marii Barbary Portugalskiej. Po śmierci króla szkoła upadła na skutek problemów fiansowych.

14 lutego 1768 r. akademia została przywrócona przez króla Karola III, ranga uczelni została podniesiona do Królewskiej Akademii Sztuki. Akademię na cześć króla nazwano Real Academia de las Tres Nobles Artes de San Carlos. Zbiory muzeum zawierają ważną kolekcję malarstwa, a w szczególności prace starych mistrzów. Kolekcja sztuki zawiera dzieła m.in. Joaquina Sorolli, Francisca Goi, Mariana Salvadora Maelli. Ważne dzieła to Autoportret Velazqueza, Madonna z dzieciątkiem Pinturicchia oraz kolekcja malarstwa gotyckiego z XIV i XV wieku.

8

7

9

10

Relacja z zajęć kuchni hiszpańskiej w naszej szkole Mediterráneo:

Na zajęciach pracujemy w grupach dwuosobowych i mamy zawsze co poniedziałek do przygotowania kilka potraw hiszpańskich. Zajęcia są bardzo ciekawe, prowadzi je Paul, nasz nauczyciel.  Czasem mamy dni kuchni polskiej, gdzie przed większą publicznością innych uczniów szkoły z Francji czy Hiszpanii przedstawiamy nasze narodowe potrawy.

11

14

15

Szarlotka Piotrka bardzo posmakowała Hiszpanom.

 

Warto brać udział w projekcie „Gotuj po hiszpańsku”, ponieważ uczymy się gotować ciekawe potrawy kuchni śródziemnomorskiej i mamy dużo fajnych inspiracji do dalszej pracy w gastronomii. Pobyt nasz jest w okresie świetnej pogody, na przełomie wiosny i lata, także nie brakuje nam energii do pracy i nauki.

przepisy kulinarne Przepisy kulinarne mytastepol.com Znajdź przepis kulinarny - Katalog Smaków