Ładowanie strony…
świeże ryby

Port w Walencji oraz jakie skarby można kupić prosto od rybaków

IMG_20170418_185903_1

Jak funkcjonuje Port w Walencji

18 kwietnia wybraliśmy się do portu w poszukiwaniu świeżych ryb. Razem z Magdą – koleżanką z grupy i Ricardo – naszym nauczycielem, spotkaliśmy się w umówionym miejscu, nieopodal portu.

Mieliśmy dwie sprzeczne informacje.
Jedna mówiła, że nie da się kupić ryb bezpośrednio od rybaków i trzeba iść do portowego sklepu, gdzie rybacy oddają swoje zdobycze. To nam średnio pasowało, bo tak kupować to można wszędzie. Chcieliśmy towar prosto od dilera, bez pośredników.

Drugie źródło twierdziło, że około godziny 16.00 do portu przybijają kutry rybackie ze świeżym połowem i wtedy można od nich nabyć to, co chcemy.

IMG_20170418_162610

Jak zdobyć najświeższe ryby i owoce morza

Okazało się, że obie informacje mają coś wspólnego z prawdą. Najpierw trafiliśmy na otwarte drzwi hangaru, gdzie stały przywiezione na wózku plastikowe skrzynie z rybami i owocami morza. Niestety, nie można było ich kupić. Towar przeznaczony był na aukcję w pomieszczeniu obok. Udało nam się wejść do środka i podglądnąć licytację ale już po chwili grzecznie nas wyproszono. Zrozumieliśmy, że licytacja jest prywatna i trzeba mieć zaproszenie. Z tego co wiem, osobami licytującymi byli właściciele pobliskich restauracji, a towar sprzedawany był hurtowo w dużych ilościach.

IMG-20170418-WA0000

Udane zakupy na targu ryb i owoców morza

Wyszliśmy i zaczęliśmy się rozglądać, czy może jest jeszcze inne miejsce sprzedaży.
Niedaleko od nas widać było grupkę ludzi, a kiedy podeszliśmy bliżej, okazało się, że to właśnie tu możemy zakupić nasze ryby. Początkowo miałem zamiar kupić 2, może 3 sztuki. Jednak rybacy nie sprzedawali ani na sztuki, ani na kilogramy. Ryby były podzielone według nieznanego mi wzoru, na kupki. Wskazane porcje kosztowały 5 euro za każdą. Razem z Magdą wybraliśmy jedną na spółkę. Rybki ważyły około 1,5 kg. W tym było 5 naszych i 3 inne, które dostaliśmy od Ricarda.

Ricardo jest naprawdę w porządku. Wcześniej tego samego dnia mieliśmy z nim zajęcia z hiszpańskiego, oprowadził nas też po mieście, a kiedy wspomnieliśmy, że popołudniu chcemy iść do portu, zaoferował swoją pomoc w komunikacji z rybakami.

Najświeższe ryby w Walencji i jak je przygotować

To, co udało nam się upolować to Caballa, Jurel, Pajel Sargo – jeśli dobrze rozszyfrowałem, są to hiszpańskie nazwy dla makreli, ostroboka pospolitego, pagrusa różowego i sargusa.

Po powrocie z portu musieliśmy wypatroszyć i umyć nasze łupy, następnie zabraliśmy się do ich obróbki cieplnej.

Dwie pierwsze rybki mieliśmy tylko po sztuce i zdecydowaliśmy się przyrządzić je zgodnie z radą rybaków, czyli obtoczyliśmy je w mące i usmażyliśmy na oleju.

Z pięcioma kolejnymi rybami także postąpiliśmy wedle zaleceń i upiekliśmy je w piekarniku w 170°C / 20′ z dodatkiem soli, pieprzu i cytryny.

     

Dzień był naprawdę super. Nigdy wcześniej nie kupowałem ani nie jadłem świeższych ryb.

Polecam wszystkim.

 

zwiedzanie oceanarium

Uczestnicy III edycji GPH zwiedzają Walencję – fotogaleria

Poza nauką języka hiszpańskiego oraz poznawaniem kuchni regionu Walencji w czasie warsztatów kulinarnych i praktyk w restauracjach, nasi uczestnicy mieli okazję do zwiedzenia głównych atrakcji turystycznych i ciekawych miejsc w tym pięknym mieście. Zapraszamy do obejrzenia krótkiej relacji fotograficznej.

Galeria zdjęć ze zwiedzania Walencji

Warsztaty kuchni hiszpańskiej – fotogaleria

Warsztaty kuchni hiszpańskiej

Były częścią programu szkolenia uczestników III edycji „Gotuj po hiszpańsku” w trakcie ich pobytu w Walencji.  Mogli oni poznać techniki stosowane w kuchni hiszpańskiej i dowiedzieć się, jak przygotowywać dania typowe dla kuchni regionu Walencji. Zobacz, jak radzili sobie w kuchni Bożena, Dominika, Mariusz, Mateusz, Simon, Mariusz, Sebastian, Rafał i Piotr.

Poniżej galeria zdjęć, na których można zobaczyć, jak wyglądały warsztaty kulinarne związane z kuchnią hiszpańską, w których brali udział nasi uczestnicy.

La Lonja Del Pescado – czyli gdzie można kupić ryby i owoce morza prosto od rybaków

 Gdzie można kupić najświeższe ryby i owoce morza

Podczas zwiedzania pięknej Walencji, w której jest wiele zabytków i miejsc wartych zobaczenia, polecam La Lonja Del Pescado, czyli targ rybny. Targ ten jest miejscem mało znanym turystom. Najczęściej odwiedzają go właściciele restauracji i barów oraz lokalni mieszkańcy, aby zaopatrzyć się w najświeższe ryby i owoce morza w całym mieście.

 

 

Targ ten znajduje się przy Bar Cantina La Lonja de Pescado oraz Moll de Ponent. Jest czynny w dni robocze o godzinie 16. Oczywiście przy złych warunkach atmosferycznych może się zdarzyć tak, że rybacy nie wypłyną w morze i będzie nieczynne. Ryby i owoce morza sprzedawane są bezpośrednio z rybackich statków oraz w hangarze obok portu. Sprzedażą zajmują się rybacy oraz ludzie przez nich wynajęci. Ceny tych produktów są dużo niższe niż w marketach i innych miejscach, a ich jakość o wiele wyższa. Co ciekawsze, nie są one sprzedawane na wagę, tylko na sztuki lub „plato” czyli talerz. Co za tym idzie, czym hojniejszy i milszy sprzedawca, tym lepszego zakupu dokonamy. Uważam, że jeżeli ktoś lubi „pescados i mariscos”, to jest to miejsce, które powinien na pewno odwiedzić, do czego serdecznie namawiam. Po zrobieniu zakupów „Que aproveche„.

Teraz aby potwierdzić moje słowa i zachęcić do odwiedzenia tego miejsca, wrzucam kilka zdjęć, które zrobiłem podczas wizyty w Lonja Del Pescado.

Galeria zdjęć z targu ryb i owoców morza w Walencji

Cervezas de Valencia czyli piwo w Walencji

W poszukiwaniu dobrego piwa w Walencji

Przyjeżdżając do Walencji nie miałem zbyt wielkich oczekiwań co do jakości piwa. Nie piszę tu oczywiście o piwach koncernowych, co do których niskiej jakości miałem pewność (choć i tak chyba są lepszej jakości niż „koncerniaki” z naszego rodzimego podwórka). Oczywiście sprawdziłem na internecie, co i gdzie mogę odwiedzić. Jest tu tak naprawdę jeden bar z minibrowarem i jeden browar rzemieślniczy oraz kilka barów firmowanych przez zagraniczne, znane ze swojej jakości browary.
Oczywiście jest też kilka sklepów, jednak patrząc na wielkość miasta, niezbyt wiele.

Kilka słów o istocie piwa rzemieślniczego

Zacznijmy może od tego, czym jest piwo rzemieślnicze, bo myślę, że nie każdy miał przyjemność je spożywać.
Większość światowej produkcji piwa realizowana jest w koncernach i jest dostosowywana do jak największej ilości odbiorców, czyli moim zdaniem pozbawiana smaku, tak aby smakowało „wszystkim”. Jednak niewielka grupa pasjonatów piwa (w tym momencie już nie tak mała) wiedziała, iż pragnie czego innego. I tak właśnie zrodził się pomysł uwarzenia czegoś lepszego. W małych browarach produkuje się piwo lepszej jakości, używając składników najwyższej klasy, które smakiem zdecydowanie różni się od piw z dużych zakładów produkcyjnych.

Ale wracając do tematu dobrego piwa w Walencji…

Ciekawe piwiarnie w Walencji

W mojej ocenie najciekawszym barem jest „Birra&Blues”. Sami o sobie mówią: „Mamy dwie pasje: dobre piwo i dobra muzyka. Dlaczego nie mielibyśmy stworzyć miejsca, które łączy oba te typy sztuki”. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie odwiedził tego  miejsca i nie skosztował piwa. Spróbowałem dwóch piw z tego malutkiego browaru:
IPA BLUES – Jak na ten styl troszkę mało nachmielone, ale całkiem przyjemne. Użyto 6 rodzajów chmielu i 3 słodów, jednak barman w barze nie orientował się dokładnie, jakich.
DOBLE IPA – użyto w nim 3 hiszpańskich chmieli i powiem szczerze, iż chmielu nie pożałowali.

 

Drugim pubem, który odwiedziłem, był Tyris on Tap. Piwa, które tam spróbowałem przeszły moje najśmielsze oczekiwania.
Po prostu się w nich zakochałem i musiałem spróbować jak największej ilości gatunków produkowanych przez ten miejscowy browar. Nie będę wymieniał wszystkich i opiszę tylko dwa, które najbardziej przypadły mi do gustu.
VIPA – English IPA – Przepyszne piwo o bogatym aromacie chmielu, ale również kwiatów i cytrusów. Smak powala na kolana.
AU YEAH! – APA – Perfekcyjne połączenie słodów i lekkiej kwasoty cytryn osiagniętych poprzez użycie słodu karmelowego, jak i amerykańskiego chmielu Cascade.

piwo2

Ciekawym rozwiązaniem w mieście, które ilościa pubów z dobrym piwem nie grzeszy, jest otwarcie tzw. barów partnerskich, czyli pubów otwartych pod szyldem znanego światowego browaru. Można się w nich napić nie tylko produkcji danego browaru, ale również produkcji wielu Hiszpańskich browarów. W Walencji znalazłem dwa takie bary:

THE MARKET CERVEZA ARTESANA – jest to bar sygnowany przez szkocki BrewDog

OLHÖPS CRAFT BEER HOUSE – Ten bar już nazwą nawiązuje do „patrona”, którym jest Olhops.

W sklepach da się kupić nawet polskie piwa, jednak wybór jest niewielki, a oznaczone zostały jako piwa z Wielkiej Brytanii.

Podsumowując, w Walencji z piwem nie jest tak źle, ale zawsze mogłoby być lepiej.

Spotkanie z przyszłością – Ciudad de las Artes y las Ciencias

Dzielnica przyszłości

Ciudad de las Artes y las Ciencias, czyli Miasto Sztuki i Nauki jest jedną z głównych atrakcji Walencji, zachwyca swoją monumentalnością i harmonią kształtów z wodą oraz światłem. Spacerując wokół budynków można odnieść wrażenie, jakby weszło się do osobnego, futurystycznego miasta, zapewne z tego powodu nazywane jest „dzielnicą przyszłości”.
Kompleks został zaprojektowany przez architekta Santiago Calatrava (znanego m. in. z dworca kolejowego Lisboa Oriente i renowacji Stadionu Olimpijskiego w Atenach) we współpracy z Felixem Candela. Budowę (która pochłonęła 1,2 miliarda Euro) rozpoczęto w 1996 roku, a ostateczną formę uzyskała w 2006 roku. Kompleks usytuowany jest w dawnym korycie rzeki Turia i rozpościera się na obszarze 350 000 m².

Na jego terenie podziwiać możemy:
L’Hemisfèric – planetarium, kino IMAX, wśród atrakcji jest również spektakl laserowy

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

 

 

 

 

 

L’Oceanogràfic – oceanarium prezentujące 13 ekosystemów światowych mórz wraz z delfinarium i wyspą lwów morskich

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

 

 

 

 

 

El Museu de les Ciències Príncipe Felipe – interaktywne muzeum nauki

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

 

 

 

 

 

El Palau de les Arts Reina Sofía – służące jako przestrzeń koncertowo-teatralna oraz opera

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

 

 

 

 

 

L’Umbracle – ogromny parking z ogólnodostępnym ogrodem

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

 

 

 

 

 

Bilety wstępu do poszczególnych obiektów można zakupić przez oficjalną stronę internetową: https://tickets.cac.es/ lub bezpośrednio w kasach.

17273820_1049889135117824_1352538929_o

La Albufera de Valencia, czyli z arabskiego ”małe morze”

Jezioro Albufera jest znanym miejscem regionu Walencja i otoczone jest polami ryżowymi

Park naturalny La Albufera jest jednym z najchętniej odwiedzanych punktów turystycznych regionu Walencja. Do parku łatwo dojedziemy autobusem z centrum Walencji. W parku znajduje się przepiękne jezioro oddzielone mierzeją od Morza Śródziemnego.

La Albufera otoczona jest polami ryżowymi, przez które obszar parku jest obecnie znacznie mniejszy niż 200 lat temu. Dziś uprawiane są tu trzy gatunki ryżu: bomba, senia i bahia. Możliwość upraw tych gatunków ryżu miała duży wpływ na tradycyjną kuchnię regionu Walencja. Ryż jest podstawowym składnikiem głównych dań przygotowywanych w Walencji t.j. paella, arroz negro czy arroz en costra.

 

Będąc nad jeziorem warto odbyć spacer łódką i obejrzeć zachód słońca

Będąc w parku warto wypożyczyć łódkę, aby odbyć krótki rejs po jeziorze Albufera. Przewodnik chętnie dzieli się swoimi doświadczeniami i odpowiada na każde pytanie o parku. Płynąc łódką możemy zaobserwować wiele pięknych gatunków ptaków m.in. czaple oraz przybrzeżne domki rybaków.

Po spokojnym rejsie dobrym pomysłem jest spacer po pobliskim miasteczku El Palmar. Znajdziemy w nim przyjemne restauracje serwujące tradycyjne danie z Albufery ,,alli i pebre” (w dosłownym tłumaczeniu z walenckiego „czosnek i pietruszka”), którego głównych składnikiem są węgorze, i które weszło do kanonu dań kuchni hiszpańskiej.

Następnym punktem wycieczki jest plaża Lago Saler, do której możemy dojść z drogi łączącej El Palmar i Walencję. Na plaży znajdują się wydmy, z których można podziwiać zachód słońca nad jeziorem La Albufera.

 

Ruzafa – ,,dzielnica mody” Walencji

Klimatyczna dzielnica Walencji

Ruzafa to wyjątkowo klimatyczna dzielnica w południowo-wschodniej części Walencji, tuż za Estación de Nord (Stacja Kolejowa Północ). Dzielnica jest zagłębiem restauracji, barów i klubów, które każdej nocy wypełniają rzesze turystów i mieszkańców.

 

Ruzafa znaczy ogród

Pochodzenie nazwy Ruzafa, oznaczającej ,,ogród” w języku arabskim, wiążę się z przeznaczeniem zielonych terenów wokół Walencji na ogród wypoczynkowy dla Abd Allah al-Balansi w IX wieku. Ruzafa, po podboju przez chrześcijan,  rozwijała się poza murami Walencji jako niezależne miasto aż do 1877 roku. W latach 90. XX wieku wzrósł poziom przestępczości w dzielnicy Ruzafa, a ulice rozjaśniały neony domów publicznych.

 

Odrodzona dzielnica artystów i studentów z różnych stron świata

Z pierwszą dekadą XXI wieku dzielnica przeszła odrodzenie. Dzięki swojemu położeniu w centrum Walencji i tanim mieszkaniom Ruzafa stała się ulubionym miejscem artystów i studentów z różnych stron świata. Zaczęły pojawiać się galerie sztuki oraz dziś już kultowe bary, kawiarnie i sklepy ”vintage”t.j. Ubik Cafe, Slaughterhouse, Kauf Vintage czy Gnomo.

Centralnym punktem dzielnicy jest Mercat de Ruzafa (Hala Targowa Ruzafa), pełen owoców, warzyw, mięs i owoców morza. Tu możemy zacząć eskapadę po ”dzielnicy mody” i pobłądzić pomiędzy niezależnymi sklepami, kolorowymi kamienicami, oryginalnymi barami i restauracjami.

Park w rzece Turia w Walencji

Rzeka Turia, która przepływa przez miasto Walencja wypływa ze źródeł w pasmie Muela de San Juan w prowincji Teruel, Aragonia w Hiszpanii, między Montes Universales i Sierra de Javalambre tworzy głęboki przełom, a po 280 km uchodzi do Zatoki Walenckiej w Morzu Śródziemnym. Od samego powstania, Walencja jest ściśle powiązana z rzeką Turia – jako miasto powstała na wyspie utworzonej przez rzekę Turia i od tamtej pory miasto rozwijało się dzięki żyznym ziemiom wokół Walencji powstałym dzięki rzece i zasilanym w wodę przez tę rzekę.

Rzeka Turia była znana ze swoich wylewów,  które wyrządzały ogromne szkody miastu Walencja

W przeszłości rzeka była znana ze swoich wylewów,  którymi to potrafiła wyrządzić ogromne szkody miastu Walencja. Zdarzało to się siedemdziesiąt pięć razy w latach 1321-1957, w którym to roku wspominać możemy o gran riada de Valencia (Wielka powódź w Walencji). W wyniku działania sił natury zniszczone zostało 75% zakładów produkcyjnych, 5800 domów mieszkalnych oraz śmierć poniosło co najmniej 81 osób. Po tych tragicznych wydarzeniach przyszedł czas na podjecie radykalnych decyzji. Generał Francisco Franko zapowiedział odbudowę miasta i rozwiązanie problemu. 21 grudnia 1961 roku Cortes Españolas (Parlament Hiszpański) jednogłośnie uchwalił wprowadzenie w życie Plan Sur (Plan Południe), który przewidywał przesuniecie koryta rzecznego poza granice miasta ponad 3 kilometry od naturalnego. Plan ten rozpoczął się w 1964, trwał 9 lat i zakończył się pełnym sukcesem.

W starym korycie rzeki Turia powstał ogromny Park nazwany Jardi del Turia (Ogród Turii)

Stare koryto rzeki zostało zagospodarowane poprzez stworzenie ogrodów nazwanych Jardi del Turia (Ogród Turii).

turia1

 

Jest to bardzo ciekawe i piękne miejsce. Od zachodniej strony znajduje się Parque de Cebecera oraz zoo.

 

Na całej długości rzeki zostały umiejscowione boiska, siłownie, place zabaw, skateparki oraz liczne rzeźby i fontanny.

Guliwer, to olbrzymi plac zabaw dla dzieci

Jednym z ciekawszych obiektów jest sporych rozmiarów „Guliwer”. Jest to plac zabaw w kształcie bohatera powieści Jonathana Swifta. Dzieci mogą wspinać się po linach, którymi jest przywiązany, czy zjechać z jednej z licznych zjeżdżalni.

Najciekawszym miejscem w Parku rzeki Turia w Walencji jest Ciudad de las Artes y las Ciencias (Miasto Sztuki i Nauki)

Najciekawszym miejscem w obrębie Jardi del Turia w Walencji jest Ciudad de las Artes y las Ciencias (Miasto Sztuki i Nauki). Znajduje się tam największe w Europie oceanarium, planetarium, opera i Muzeum Nauki. Myślę jednak, że jest tam tak interesująco, iż zasługuje to na osobny wpis.

 

Uważamy, że każdej metropolii przydałaby się tak znakomicie zorganizowana „zielona linia” przecinająca centrum miasta tak jak w mieście Walencja.

kuchnia-hiszpańska-praktyki-aragon-58-9

Inne spojrzenie na gastronomię – kuchnia hiszpańska

W naszych restauracjach rzadko można spotkać tak szczerą i otwartą atmosferę, której doświadczyłem w Hiszpanii

Kiedy wyruszałem do Walencji na projekt „Gotuj po hiszpańsku” zastanawiałem się, co może mnie zdziwić porównując naszą polską gastronomię do tej, której jeszcze nie znam – do hiszpańskiej. Polska gościnność „Gość w dom, Bóg w dom” okazuje się jednak tyczyć chyba rodzinnego i domowego przyjmowania gości.

W naszych restauracjach rzadko można spotkać tak szczerą i otwartą atmosferę, której doświadczyłem w Hiszpanii. Pracując jako Szef kuchni w kilku miejscach w Polsce mogę z pełną świadomością wskazać wiele różnic, jakie pomimo naszej gościnności, różnią obie kultury. Po powrocie chciałbym stworzyć nowe miejsce, które podniesie poziom obsługi restauracji, w której będę pracował.

Dziś w wielu polskich restauracjach tworzy się sztuczne oszczędzanie, mniejsze zatrudnienie kosztem jakości i szybkości obsługi. Projekt „Gotuj po hiszpańsku” pokazał mi i dał naoczną wiarę w to, że większa liczba kucharzy to sprawniejsze wydanie serwisu, mniejsza ilość obsługiwanych stolików przez kelnera, to większa integracja gościa z miejscem w jakim się znalazł. Każdy czytając to co piszę powie, no przecież to oczywiste, ale patrząc na polskie restauracje to widzimy, że wcale to co oczywiste, nie jest takie proste. Kto z Was czekał w restauracji na podejście kelnera do stolika dłużej niż 10 minut? Ja osobiście nie raz, szczególnie w Krakowie, czy w Warszawie. Czy jest to normalne? Kto z Nas idąc do restauracji i płacąc za obiad z deserem dla 2 osób ok 100 zł nie chciałby poczuć się jak gość, a nie jak kolejny numer zamówienia na bloczku w kasie.

Hiszpania i miejsce moich praktyk w Walencji pokazały mi ogromny szacunek dla gościa, do produktów na kuchni, do serwisu wydania talerza

Hiszpania, kuchnia hiszpańska i miejsce moich praktyk w Walencji pokazały mi ogromny szacunek dla gościa, do produktów na kuchni, do serwisu wydania talerza. Czy polubiłem kuchnię hiszpańską? – nie wiem, myślę, że kilka pomysłów zabieram ze sobą. Jestem jednak pewny, że chciałbym pokazać polskim właścicielom restauracji obejmując stanowisko szefa kuchni w ich lokalach innego spojrzenia na koszty i na to, że restauracja to ludzie, zarówno Ci na zapleczu, jak i Ci na sali.

img_20161108_160705

„Tapas”- czyli przekąski po Hiszpańsku

Tapas są ważnym elementem kuchni hiszpańskiej i są bardzo popularne w całej Hiszpanii

Długo zastanawialiśmy się o czym napisać w naszym drugim wpisie grupowym, po głębokim namyśle i dyskusji doszliśmy do wniosku, że tak jak kolacje, obiad, czy po prostu spotkanie ze znajomymi w ulubionej restauracji lub barze, oczarowani hiszpańskim temperamentem, gościnnością i urokiem tych restauracji opiszemy „tapas”. A dokładnie niewielkie przekąski podawane do napojów lub przed daniem głównym. Tapas są ważnym elementem kuchni hiszpańskiej i są bardzo popularne w całej Hiszpanii, mogą być podawane na ciepło lub na zimno i przyjmować różne formy. Przybliżając wspomniane zakąski nie można, a nawet byłoby grzechem nie napisać o choćby jednej przekąsce z danego regionu z kraju byków, Corridy oraz jednej z najlepszych lig futbolowych na świecie.

Zaczniemy od „pinxtos”- bo tak w kraju Basków są nazywane tapas. Tradycje kulinarne przekazywane kolejnym pokoleniom są tam bardzo ważne. „Pinxtos” to coś więcej niż tylko pobudzające apetyt zakąski, te małe dania są nieodzowną częścią hiszpańskiej kuchni.
Jedną z nich jest „Gilda” – powstaje z połączenia anchois i pikantnych zielonych papryczek peklowanych w occie. Hiszpanie przed lunchem lubią spotkać się z przyjaciółmi w kawiarni na drinka i oczywiście nie może zabraknąć przy tym maleńkich przekąsek, a takimi są „Chanquetes” – to maleńkie młodziutkie rybki , które nie sposób znaleźć gdziekolwiek poza Andaluzją. Do panierowania używa się bardzo drobnej mąki, a smaży się je w bardzo mocno rozgrzanym oleju.

Najlepszym sposobem na zapoznanie się z kuchnią dowolnego regionu Hiszpanii jest rozpoczęcie od tapas

Najlepszym sposobem na zapoznanie się z kuchnią dowolnego regionu Hiszpanii jest rozpoczęcie od tapas, co tyczy się również Alicante, gdzie wybór popularnych przekąsek jest wprost ogromny. „Palillos” czyli „pikantne wykałaczki” to słono-słodkie danie – owinięte boczkiem daktyle, które są typowym owocem dla tego regionu.
„Pa amb tomaquet” czyli tost pomidorowy u wielu Katalończyków przywołuje smaki dzieciństwa. Chleb naciera się pomidorami, rozprowadza się krem „escalivada” po czym układa filety z sardeli.
Rozkoszując się przekąskami z La Manchy łatwo wyobrazić sobie Don Quichota i jego wiernego Sancho Panse jedzących podobne przysmaki. Region ten słynie z bakłażanów, których nie może zabraknąć w formie tapas. Taka przekąską jest bakłażan „almago”, do wrzącej wody z dodatkiem octu i przypraw wkładamy bakłażan i gotujemy 10 -15 min. Ugotowanego kroimy w paski.
Tapas bary to ulubione miejsce spotkań. Najlepsze z tych miejsc proponują od 20 do 30 rozkoszy dla podniebienia. „Empanadilla” czyli faszerowane ciasto jest bardzo typowe dla Madrytu.
Galicja leży na północnoatlantyckim wybrzeżu, nie jest zatem zaskoczeniem ,że w składzie każdego menu można znaleźć owoce morza. Szczególnie popularne są małże najczęściej podawane są z odrobiną soku z cytryny. „Escalivada” bo tak nazywa się bardzo prosty tapas serwowany z aperitifem we wszystkich barach Malagi. Upieczone warzywa paprykę ,cebule i bakłażana kroi się w paski i skrapla oliwa. Tym sposobem dobrnęliśmy do ostatniego przystanku naszej „tapas wyprawy” a mianowicie Walencji.

Ostatni przystanek naszej „tapas wyprawy” – Walencja

Przechodząc malowniczymi ulicami tego miasta tak bardzo naszpikowanego większymi i mniejszymi restauracjami i barami docieramy do placu de la Reina, tuż obok katedry.

Catedral de València na placu Reinaimg_20161103_171001

 

Tam naszym oczom ukazuje się niewielka knajpka o dumnej nazwie „La Lola Colmado”, w której było nam dane spróbować i poznać potrawy dosłownie od kuchni, młodsza siostra bardziej znanej i urozmaiconej gastronomicznie restauracji „La Lola”.
img_20161108_160705

img_20161108_160607

img_20161108_160617

kuchnia hiszpańska tapas la lola colmado walencja

 

Wachlarz tapasów jest tam ogromny, począwszy od serów i warzyw przez marmolady, sałatki, octy balsamiczne, wina zebrane tam z całej Walencji.

W menu widnieją owoce morza, które codziennie są przywożone z hali targowej w centrum miasta (Mercado Central w Walencji). W palecie barw i kolorów oczom ukazują się ostrygi, kraby, jeżowce, krewetki, móle,  berberechos, sepie, kalmary, ukwiał oraz ośmiornice.

received_1153445588074502

received_1153445351407859

Kilka tapasów serwowanych w La Lola Colmado.

30333814174_aae8928291_z

Feria Gastrónoma – największe święto gastronomiczne w Walencji.

Walencja jest oazą gastronomii i kuchni hiszpańskiej. Przechodząc przez miasto mijamy prawie co chwilę jakąś restaurację, bar z tapasami [przyp. przekąska podawana najczęściej do napoju]. W mieście istnieje wiele szkół szkolących przyszłych kucharzy. Na ulicy można spotkać wielu uczestników innych projektów gastronomicznych.

Największym wydarzeniem w życiu każdego kucharza czy nawet osoby interesującej się kuchnią jest Święto Gastronomii Feria Gastrónoma. Są to targi organizowane przez trzy dni, w naszym przypadku trafiło na weekend 19-21 listopada. Odwiedziliśmy je w poniedziałek. Od razu po wejściu ogarnęło nas zdumienie wielkości tego wydarzenia. Wiele kolorowych stoisk zapraszających na degustację lokalnych produktów odwiedzanych przez różnych ludzi światka gastronomii, począwszy od uczniów szkół gastronomicznych w uniformach, przez kucharzy, aż po właścicieli restauracji.

Rozpoczęliśmy zwiedzanie od pierwszych stoisk proponujących różne wachlarze win. Następnie zachęceni widokiem przepysznych dań na dalszych stanowiskach ruszyliśmy skosztować dzieł hiszpańskich kucharzy. Mieliśmy okazję spróbować: oryginalnego chorizo – tradycyjnej tutaj kiełbasy uwielbianej przez wszystkich amigosów; szynki serrano krojonej prosto z udźca wieprzowego; różnych rodzajów serów; wypieków m.in chleba dyniowego pieczonego podczas prezentacji; przepysznej czekolady; lodów o różnych bardzo ciekawych smakach m.in wasabi czy ginu z tonikiem, których spróbowaliśmy; konfitur, które wprawiły nas w zadziwienie poprzez interesujące wariacje cieszące nasze podniebienie m.in krwawa mery czy absynt, albo różne smaki warzywne jak pomidory, papryka, albo owocowe czyli jabłko z cynamonem, truskawka i malina i wiele innych, których nie sposób wymienić, gdyż było ich tak wiele. Pomiędzy stanowiskami targowymi odbywały się prezentacje przygotowania potraw. Można było podpatrzeć jak to jest zrobione czy nawet wziąć udział podczas tworzenia. Każda prezentacja była zakończona degustacją zrobionej potrawy. Najbardziej zaskoczyła nas prezentacja restauracji z Alicante Alfonso Mira, który przyrządzał paellę na ognisku palonym przed budynkiem targów. Nie była to jednak znana nam wcześniej hiszpańska pyszność, gdyż kucharz zmieszał smaki hiszpańskie z francuskimi. Szczerze była to najciekawsza paella, którą mieliśmy okazję spróbować, gdyż zawierała ślimaki. Pierwszy raz mieliśmy okazję skosztować tego francuskiego przysmaku, jednak nie przypadł nam on do gustu.

To wydarzenie dostarczyło nam wiele smakowych doświadczeń. Jesteśmy zadowoleni, że mogliśmy wziąć udział i na pewno zostanie nam to w pamięci na długo.

kurs-jezyk-hiszpanski-Z Noelią

Uczymy się hiszpańskiego – Aprendemos español!

Będąc w Hiszpanii, uczymy się kuchni śródziemnomorskiej, poznajemy kraj i ludzi, ich obyczaje i kulturę, a także ich język.

Hiszpański jest językiem romańskim, którym mówi się nie tylko w Europie, ale przede wszystkim na kontynentach amerykańskich. Jest jednym z najczęściej używanych języków na świecie. A zatem pobyt w Walencji jest niepowtarzalną okazją do nauki tego bardzo przydatnego i melodyjnego języka.

Nieco hiszpańskiego poznaliśmy już w Krakowie – Señora Maylen Guanipa z egzotycznej Wenezueli, z anielską cieprpliwością i latynoskim temperamentem pomagała nam się zapoznać z podstawami swojej ojczystej mowy.
Obecnie w Walencji kontynuujemy naukę – naszą nauczycielką jest energiczna i stale uśmiechnięta Señorita Noelia.

kurs-jezyk-hiszpanski-wesołe zajęcia

Zarówno kurs w Krakowie, jak i jego kontynuacja na miejscu są bardzo przydatne – znajomość języków obcych w Hiszpanii nie jest zbyt powszechna, i na dłuższą metę ciężko poradzić sobie bez znajomości choćby podstaw języka.  Poza tym znajomość hiszpańskiego pomaga w nawiązywaniu relacji z mieszkańcami Walencji; Hiszpanie są wyjątkowo pogodni, kontaktowi i pomocni – a znajomością, chociażby podstaw, ich języka z pewnością zyskasz ich sympatię i uznanie w oczach.

Zatem, uczmy się, bo warto! 😉

Kilka słów o mnie…

Kim jestem i co tu robię?   


Wstęp może banalny, ale wypada się przedstawić. Jestem Gosia, mam 21 lat, skończone właśnie w Hiszpanii. Trochę to brzmi jak ze spotkania grupy anonimowych alkoholików czy czegoś podobnego, ale od czegoś trzeba zacząć. Szczerze, przyjeżdżając tutaj nie miałam pomysłu na siebie i zdawało mi się, że znalazłam się tutaj przypadkiem.

Nad zgłoszeniem rozmyślałam długi czas, w sumie to cały poranek, bo projekt znalazłam tuż po przebudzeniu, akurat przedostatniego chyba dnia naboru. Nie wiedziałam czy dam sobie radę. No ale jednak rekrutację przeszłam, więc to coś musi znaczyć. Nie wiedziałam czy przejdę tą próbę dorosłości? Pierwszy raz w Hiszpanii. Pierwszy raz w kuchni zawodowej. Pierwszy taki długi wyjazd z nowymi w sumie ludźmi. 70 dni próby, gdzie muszę zdać się na siebie. Potraktowałam to też trochę jako lekcję życia, być może szansę daną mi od losu, by coś osiągnąć.

Był to dla mnie duży szok, takie przejście z kuchni domowej do kuchni restauracyjnej. W ogóle nie wiedziałam „z czym to się je”? Co powinnam robić, a co nie wypada? Do tego był to dla mnie od razu skok na głęboką wodę, gdyż pierwszą przygodę z gastronomią zaczęłam po obcym języku, gdzie znałam tylko podstawy. Moja wiedza gastronomiczna wymagała naprawdę dużego dopełnienia. Dlatego też starałam się chłonąć ją jak gąbkę. Nawet jeśli kariera gastronomiczna nie okażę się moją drogą życiową, to zdobędę wiedzę potrzebną na co dzień i zdobędę nowe doświadczenia życiowe oraz być może przełamię własne bariery, które nieraz mnie blokowały.

goha

15127584_360613970958227_1855441478_o

„Inni ludzie, inny świat co kraj to obyczaj, co rodzina to zwyczaj”

Na początku pobytu wiele tutejszych zachowań robiło na mnie wrażenie, co raczej nie powinno nikogo dziwić. Każda kultura jest wyjątkowa na swój sposób.  Po dłuższym czasie wpadasz w monotonie dnia codziennego i tak w kółko jak na karuzeli. Wstaję, ogarniam gębę, piję kawę i lecę na praktyki. Czwartek  to dzień kiedy robię coś innego  i mogę nauczyć się czegoś więcej czyli gotowanie w szkole. Z tygodnia na tydzień zyskuję 5 nowych przepisów kuchni hiszpańskiej.  Koniec końców nie żałuje, że trafiłem na ten projekt. Wydawało mi się, że mógłbym tu zamieszkać na stałe, ale dotarło do mnie: „wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”.

 luna