Ładowanie strony…

Skoro świt!

Czekając na ten jeden moment

Stojąc na plaży, w ciszy spoglądając w niebo, czekając na moment, ten jeden moment, w którym wszystko schodzi na drugi plan, w którym liczy się tylko tu i teraz. To właśnie ta chwila kontemplacji, krótkiego zatrzymania. Być w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie.

Widok z każdego zakątka ziemi – inny, a zarazem taki sam dla wszystkich. Sceneria dająca wiarę w przyszłość, uskrzydlająca nas dzisiaj, a jednocześnie wstrzymuje na ziemi w błogim ukojeniu.

To właśnie czuję, patrząc na wschód słońca. To moja nadzieja, początek czegoś nowego, wspaniałego, gdy promienie słońca delikatnie otulają moją twarz, oddając swoje ciepło.

Niech każdy będąc w Walencji poczuje to co ja, gdy witam nowy dzień, siedząc na piaszczystej plaży, patrząc na przepełniony mnóstwem kolorów horyzont, zza którego wyłania się ta magiczna gwiazda.

 

Na każdym kroku Walencja uwodzi mnie swoim urokiem. Każda uliczka, każdy zakamarek tego urokliwego miasta ma w sobie to coś, co każe na chwilę się zatrzymać. Teraz już wiem dlaczego czas płynie tutaj wolniej, spokojniej – błogo.

 

Mnóstwo knajp, restauracji, ogrom pysznego jedzenia, to jest to czym Hiszpanie mogą się najbardziej pochwalić. Cieszę się, że dane mi jest tutaj być, poznać Walencje, jej kulturę. A co najważniejsze posmakować tych wszystkich jakże wykwintnych dań, które na długo na samą myśl będą rozpieszczać moje kubki smakowe.

 

Czym jeszcze zaskoczysz mnie Walencjo…?

Mocna strona Walencji

Czas uczy pogody… 

Za nami kolejny tydzień w malowniczej Hiszpanii. Po całym miesiącu, można ze spokojem stwierdzić, że pobyt w tym malowniczym miejscu jest przygodą życia. Perspektywa, że za 30 dni będziemy musieli wyjechać z pięknej i słonecznej Hiszpanii i wrócić do jakże pięknej, ale już nie tak ciepłej i pogodnej Polski, jest dosyć przerażająca. Dodatkowo nie pomaga w tym ani trochę to, że poznaliśmy tu naprawdę wspaniałych ludzi z którymi spędzamy miło czas na zajęciach i poza nimi. Praktyka w doskonałych restauracjach daje niesamowite możliwości na poznanie tutejszej kultury, smaków i najogólniej mówiąc tutejszego życia.

Więcej, więcej i więcej…

Walencja jest miejscem pełnym niespodzianek. Spacerując po mieście, co chwilę spotykamy coś nowego, obcujemy z kulturą, sztuką. Tak na prawdę każda jego część wnosi coś nowego. Zwiedzając okolice odkryliśmy wiele miejsc, które w jakiś sposób przyciągnęły uwagę. Przepiękne i niezwykle klimatyczne stare miasto, tutejsza plaża, na której można się w pełni zrelaksować i odpocząć… lecz jedno, konkretne miejsce zaskarbiło sobie najwięcej – Ciudad de las Artes y las Ciencias – Miasteczko Sztuki i Nauki. Dowodem na to, że miejsce jest tak niesamowite, najlepiej świadczą słowa miejscowych, którzy nazywają je miastem przyszłości. Jest to kompleks, w którym możemy poczuć artystycznego ducha tego miasta. Złączenie w jednym miejscu okazałych budynków i pięknego parku robi wrażenie. Szczerze polecam, szczególnie nocą! Całemu otoczeniu urok nadaje gra świateł i wody. W połączeniu z piękną pogodą  jest to doskonałe miejsce na śniadanie, obiad i kolację w plenerze.

Nie tylko architektura

Nie tylko można podziwiać tu nowoczesną architekturę. Na przestrzeni wieków ludzie pozostawili po sobie piękne witraże i malowidła, które możemy zobaczyć na starym mieście. Stare Miasto zajmuje dużą powierzchnię, a codzienne słońce wzbogaca wyjątkowość Walencji.

Walencja od kuchni- inaczej? :)

Kolejna grupa poznaje Walencję, a nam pozostały wspomnienia

Już kolejna szczęśliwa grupa poznaje czar pięknej Walencji podczas gdy nasz pobyt dobiegł końca parę miesięcy temu. Był to fantastyczny czas na poznanie jej uroków, ciekawych i otwartych ludzi, wyśmienitej kuchni hiszpańskiej, w której nie trudno było się zakochać. Warsztaty kulinarne jak i praktyki, które mieliśmy okazję odbyć, były bardzo inspirujące. Pozwoliły nam poznać jedne z lepszych smaków, jakimi są smaki Hiszpanii. Jedno z ważniejszych grantów to wspomnienia o tym cudnym czasie. Dlatego powspominajmy co nieco pewne wydarzenia, które mieliśmy okazję przeżyć.

Głodni doświadczeń

Głodni doświadczeń, które jeszcze bardziej poszerzyłyby naszą wiedzę na temat kuchni hiszpańskiej (niekoniecznie typowo śródziemnomorskiej), postanowiliśmy udać się na warsztaty kuchni wegańskiej. Wówczas mieliśmy okazję poznać smak sobrasady (typowej kiełbasy, której składnikami jest mięso wieprzowe, papryka, sól i inne przyprawy), ale w wersji bezmięsnej- z orzechów nerkowca, oliwy z oliwek i suszonych pomidorów w połączeniu z świeżo wypieczonym przez nas chlebem bezglutenowym. Jest to przepis, który wdrożyliśmy w nasze polskie gotowanie. Jest bardzo smaczny, prosty i zdrowy. Można z takiej pasty przygotować pożywne śniadanie, bądź ciekawą przekąskę dla znajomych. W połączeniu na przykład z dowolnym pieczywem, krakersami, czy też grzankami.

Kolejnego wieczoru podczas warsztatów przygotowaliśmy własnoręcznie deser w postaci marcepanu uformowanego w dowolne kształty, który następnie został upieczony w piekarniku. Przepis był równie prosty i smaczny. Składał się z mąki migdałowej, białego cukru pudru (choć z powodzeniem można użyć zdrowszej wersji cukru nierafinowanego, muscovado, czy ksylitolu), syropu cukrowego z limonką i puree, z ugotowanego słodkiego ziemniaka. Jak wiemy, migdały to ważny składnik naszej diety, wzbogacający w prozdrowotne właściwości. Sięgajmy po nie chętnie, a nasz organizm z pewnością nam za nie podziękuje. 🙂 Te warsztaty to dowód na to, że miejscowi Hiszpanie lubią dzielić się swoją wiedzą nieodpłatnie, w zamian za pomoc w przygotowaniu przysmaków i oczywiście chęć do pracy. Było to ciekawe doświadczenie, dzięki któremu wzbogaciliśmy nasze kucharskie księgi w pyszne przepisy. Na pewno było warto wykorzystać na to wolne popołudnia.

Głodni nowych technik kulinarnych

W poszukiwaniu inspiracji i nowych technik kulinarnych, kolejnym naszym przystankiem była tawerna Del Mar znajdująca się w tzw. „małej Wenecji” (Port Saplaya, Carrer de la Unió, 11, 46128 Alboraia, València, Hiszpania). Było to miejsce, gdzie trafiliśmy całkiem przypadkiem. Polecił je nam pewien Hiszpan w momencie gdy byliśmy bardzo głodni i rzecz jasna chcieliśmy posmakować tradycyjnej kuchni hiszpańskiej. Podczas pysznego obiadu w postaci Paelli De Marisco, poznaliśmy przesympatyczną i niezwykle otwartą załogę restauracji na czele z Paco – szefem kuchni. Gdy tylko Paco dowiedział się, że jesteśmy z Polski i odbywamy zarówno kurs jak i praktykę kulinarną, zaproponował nam wspólne gotowanie. Chciał nam przekazać własną wersję typowej Paelli Valenciany. Parę dni później pojawiliśmy się tam pełni entuzjazmu i gotowości. Spędziliśmy owocny czas w kuchni samego szefa, który pozwolił nam aktywnie uczestniczyć w procesie tworzenia dania. Był tak miły, że ugościł nas w swojej restauracji jak swoich najlepszych przyjaciół.

Jest to miejsce, które śmiało możemy polecić, oferujące naprawdę wyśmienitą, tradycyjną kuchnię śródziemnomorską i klimat niespiesznej, serdecznej, otwartej Hiszpanii. Jedyne czego żałujemy to to, że prawdopodobnie z powodu nadmiaru wrażeń zapomnieliśmy uwiecznić nasze spotkanie wspólnym zdjęciem. Ale jest to jeden z wielu powodów, dla których pewnego dnia, zechcemy powrócić do tego magicznego miejsca. Walencja zapisała się w naszej pamięci jako bardzo niezwykle różnorodne i przyjazne miejsce, dające niesamowite możliwości, nie tylko kulinarne. Obecnym uczestnikom życzymy wielu niesamowitych wrażeń i uciechy z każdej chwili podczas pozostałego pobytu!

Hasta luego! 🙂

 

Smaki Kuchni Hiszpańskiej

Co pobudza nas do życia?

Już dwa tygodnie za nami… Nie tracimy czasu na siedzenie w domu, aktywnie spędzamy czas. Każdy dzień wykorzystujemy w pełni możliwości. Walencja jest niesamowicie pięknym miastem. Wspaniałe słońce każdego ranka pobudza nas do życia, jak również do zwiedzania miasta i spacerowania promenadą wzdłuż piaszczystej plaży.

Czas na praktyki…

Nadszedł czas na praktyki w profesjonalnych, hiszpańskich restauracjach. Każdy z uczestników został przydzielony do restauracji pod względem zainteresowań i preferencji. W taki sposób możemy nabierać wprawy w swoich gustach kulinarnych i poznawać tajniki hiszpańskiej kuchni. Oczywiście, nie było by nam tak dobrze podłapać tę kuchnię, gdybyśmy wcześniej nie przygotowali się do niej. Dzięki naszemu Mentorowi Międzynarodowemu, a zarazem nauczycielowi kuchni śródziemnomorskiej – Nacho Powoli wprawiamy się w ten smak oraz techniki kulinarne.

Do tego czasu zdążyłem dostrzec wiele różnych potraw, które są w moim guście kulinarnym, m.in. potrawy wytrawne :

– Paella Valenciana

– Arroz al horno

– Croquetas de pollo

Oraz coś na słodko :

– Panacota

– Natillas

-Bizcocho ligero & Crema pastelera

 

I oczywiście nie mogę zapomnieć o pięknych kamienicach, które widzę każdego dnia. Również krajobrazy, widoki wzbudzają zachwyt. Na pamiątkę robimy zdjęcia aby móc później do nich wrócić.

Esencja Walencji

El Carmen – jedno z najbardziej malowniczych miejsc

Mówią, że jeśli nie byłeś w dzielnicy El Carmen to tak naprawdę nie byłeś w Walencji. Jest to niewątpliwie jedno z najbardziej malowniczych i intrygujących miejsc, które mieliśmy okazję odwiedzić w ostatnich dniach.

Oddalając się od tętniącego życiem i hałaśliwego Plaza Ayuntamiento udaliśmy się do serca starego miasta – Barrio del Carmen. Ta licząca sobie 1000 lat historii dzielnica rozrosła się między dwoma średniowiecznymi murami – muzułmańskim i chrześcijańskim. Ich zadaniem była obrona miasta. Obecnie miejsce to stało się jednym z głównych ośrodków życia nocnego i artystycznego Walencji. Stanowi również ważny punkt na mapie kulinarnej miasta. Pełno tu małych przytulnych barów z tapasami,  kawiarni czy vintage  shopów. Tutaj warto zagubić się i powoli odkrywać sekrety czyli wąskie kręte uliczki, skwery, piękne historyczne budynki kontrastujące z odrapanymi murami pokrytymi graffiti. Można poczuć się tu tak, jakby czas stanął w miejscu.

El Carmen słynie również z największego w Walencji natężenia street-artu. Począwszy od szyldów drobnych sklepików czy zakładów fryzjerskich, a skończywszy na monumentalnych muralach ozdabiających ściany budynków. Za każdym rogiem czeka nas nowe odkrycie, co sprawia, że El Carmen staje się swego rodzaju muzeum pod gołym niebem.

Z pewnością jest to miejsce, gdzie powrócę jeszcze nie raz.

 

 

 

 

Magia Walencji

Walencja i czego chcieć więcej!

Walencja nie przestaje nas zaskakiwać! Odkąd przyjechaliśmy, zastanawiamy się czy można sobie wyobrazić lepszy początek Nowego Roku. Słońce, plaża, pyszne jedzenie, piękne miejsca – czego chcieć więcej!
Pierwszy tydzień minął nam bardzo intensywnie. Staraliśmy się nie zmarnować ani chwili. Zwiedzaliśmy miasto, poznawaliśmy nowych ludzi i odkrywaliśmy nowe smaki. Walencja zrobiła na nas bardzo pozytywne wrażenie. Zaskoczyła nas piękną architekturą, dużą ilością egzotycznej roślinności i drzewek pomarańczowych na każdym kroku.

Szczególnym dla nas miejscem ze względu na zainteresowanie gastronomią był Mercat Central. Jest to największa i najstarsza hala targowa w Walencji. Jej modernistyczna architektura i bogactwo produktów zrobiło na nas niesamowite wrażenie. Wybór mięs, owoców, warzyw i lokalnych produktów był imponujący! Szczególnie miłym dla nas akcentem były świeże owoce, w środku zimy! Skosztowaliśmy także tradycyjnej walenckiej czekolady Bollet valenciano, którą zdecydowanie powinien spróbować każdy wielbiciel słodkości. Na pewno odwiedzimy to miejsce jeszcze nie raz.

Ten tydzień, był również wyjątkowo intensywny pod względem kulinarnym, szczególnie dla osób, które jeszcze nie mają doświadczenia w pracy na kuchni. Mieliśmy okazję uczyć się od najlepszych. W tajniki przygotowywania tradycyjnych hiszpańskich potraw wprowadzał nas szef kuchni Nacho, którego profesjonalizm i optymizm udzielał się wszystkim. Chociaż uczymy się języka hiszpańskiego dopiero drugi miesiąc, to z pomocą Nacho udało nam się przygotować pyszne potrawy m.in. paella valenciana, croquietas, menestra de verduras i tortilla de patatas.

Z niecierpliwością czekamy na rozpoczęcie praktyk w restauracjach. Mamy zamiar wykorzystać ten czas maksymalnie i nauczyć się jak najwięcej.

 

Zwiedzanie po hiszpańsku

Mój pierwszy tydzień w Walencji

Witajcie!

Pierwszego dnia i przez pierwszy tydzień pobytu udało się zwiedzić kilka ciekawych, przepięknych  miejsc. Jestem tutaj między innymi po to, aby opowiedzieć o moich ulubionych miejscach poznanych po  zaledwie tygodniowym pobycie w Hiszpanii, w pobliżu Walencji oraz pracy i postępach na kuchni. Były to między innymi takie miejsca jak:

El Palau de Les Arts Reina Sofía

Ciudad de las Artes
Central Post Office (Edificio de Correos y Telegrafos)
Ogrody Turii
El cafe de Camilo

Wraz z grupą i Panem Mentorem zatrzymaliśmy się „na kawę” w El cafe de Camilo , była wyśmienita. To był smak, który długo pozostanie mi w pamięci, do końca pobytu, a nawet jeszcze dłużej…

Warto tu być!

Cudowni ludzie oraz słońce, które nam dopisuje każdego dnia motywuje zarówno do poznawania miasta i wizyt na plaży. Chciałbym, aby wszyscy którzy czytają blog „Gotuj po hiszpańsku” wiedzieli, że warto tu być! Warto zwiedzać oraz brać czynny udział w warsztatach kulinarnych.

Mentor – Ignacho uczy nas różnych technik kulinarnych, które pomagają nam podszkolić umiejętności na kuchni. Podczas zajęć praktycznych pokazał nam swój sprzęt kulinarny, abyśmy mogli zobaczyć profesjonalne noże oraz inne narzędzia pracy. Dotychczas najlepszym momentem dla mnie było przygotowanie dwóch tradycyjnych dań kuchni hiszpańskiej podczas kursu kulinarnego:

-Paella

-Fideos con pollo

Poza tymi daniami udało się nam też przygotować desery:

– Panna Cotta

– Arroz con leche

– Crema de puerro

Zapraszam do szkoły Altaviana!

 

 

Pierwsze chwile w Walencji

 

W dniu naszego przyjazdu Walencja powitała nas słońcem. I jak na razie to się nie zmienia. Towarzyszy nam każdego dnia. Wschodzi późno, ale kiedy wzejdzie, zaczyna świecić w nasze okna sugerując, że czas już wstać 🙂

Jesteśmy tu dopiero kilka dni. Tak naprawdę wciąż dopiero poznajemy okolice naszego zamieszkania (udało nam się dotrzeć już na plażę, do pobliskich sklepów, a nawet do hali targowej!), drogę na zajęcia, miejsce naszych warsztatów i naszych nauczycieli. Tak się składa, że nasz profesor języka hiszpańskiego jest przewodnikiem, więc w pierwszym dniu zajęć oprowadził nas po mieście, pokazując warte zobaczenia miejsca. Jak dobrze, że mamy jeszcze trochę czasu, żeby zagłębić się bardziej w to piękne miasto…

Popołudnia spędzamy poznając tajniki pracy w kuchni. Od najbardziej podstawowych spraw po te mniej oczywiste. Każdego dnia uczymy się przygotować kolejne potrawy, a przepisy kolekcjonujemy i z pewnością do niejednego wrócimy…

!Hasta pronto!

 

 

W ostatnim tygodniu…

W ostatnim tygodniu naszego pobytu w Walencji pogoda była pochmurna jak nasze nastroje, ale równie piękna jak w słoneczną pogodę.

Czas spędzony na warsztatach kulinarnych w Altavianie był niezwykle interesujący i  bardzo poszerzył moją wiedzę kulinarną. W ramach zajęć z Marią Jose mieliśmy możliwość poznania kuchni hiszpańskiej od podszewki. Nauczyliśmy się gotować tylu przepysznych potraw – aż nie mogę doczekać się możliwości odtworzenia przepisów po powrocie do Polski. Kto nie chciałby z Was spróbować: autentycznej Paella’i Valenciana’y, przepysznego hiszpańskiego omletu „Tortilla” czy najprawdziwszego gazpacho’io w wersji hiszpańskiej? A to tylko mały ułamek tego czego nauczyła nas wspaniała Maria Jose.

Restauracja Esencia

Miejsce, w którym miałam zaszczyt odbywać praktyki to niezwykle klimatyczna i ciepła – restauracja Esencia, która znajduje się na obrzeżach Walencji, w pobliżu Palau de Congresos.  Kuchnia jaką serwują szefowie kuchni – Nestor i Wiktor, bazuje na świeżych, sezonowych produktach. Dania z ryżu, mięso i ryby z grilla, są przyrządzane tak, aby wydobyć esencję z każdego produktu i móc ją zawrzeć w każdej potrawie. Byłam zachwycona ich pracą, ich pasją do gotowania – inspirowali mnie każdego dnia praktyki.

 

Czasami obserwując ich zaangażowanie dostrzegałam jakąś magię. To na pewno nie było zwykłe gotowanie! Zrozumiałam, że nie ma nic piękniejszego niż oglądać ludzi, którzy robią to co kochają!

Nie mogłabym nie wspomnieć o atmosferze jaka panuje wśród pracowników restauracji… tak dobrze pracowało się z nimi!  Wszyscy są dla siebie jak rodzina, a ja, dzięki nim poczułam się częścią tej fantastycznej ekipy. Nawet czasami nie do końca udana komunikacja nie przeszkadzała nam w pracy. Szefowie ze wszelkich sił starali się, abym zrozumiała co mają mi do przekazania.  Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się stworzyć podobną atmosferę w moim miejscu pracy.

 

Choć gotowanie pasjonuje mnie od zawsze – nie sądziłam, że w tak krótkim czasie pokocham świat gastronomii jeszcze bardziej! Jestem przekonana, że to za sprawą świetnych ludzi, których tutaj spotkałam i naszej wspólnej pasji, która tak bardzo zbliża ludzi do siebie.

I choć pożegnania są bardzo trudne, na szczęście nie są tak ważne jak wspomnienia, które pozostaną na zawsze!

https://www.instagram.com/restaurantesencia/

 

 

 

La Paca – hiszpański bar tapas

Na kulinarnym szlaku Walencji

Walencja to miasto z szerokim wachlarzem smaków i aromatów. Na kulinarnym szlaku wśród wąskich i malowniczych uliczek, nietrudno się zgubić. Na każdym rogu możemy spotkać pub, restaurację czy tapas bar.

La Paca – prawdziwy smak Hiszpanii 

W miastach, które odwiedzam zawsze próbuję znaleźć lokal dla siebie. Miejsce przeznaczone dla mieszkańców oraz mniej dostępne dla turystów, mające duszę i klimat. Również w Walencji odkryłam taki zakątek i jest nim „La Paca” mieszcząca się przy Carrer del Rosari (dzielnica Cabañal). Droga do tego niesamowitego pubu prowadzi przez kręte i wąskie uliczki. Bogate w kolorowe domy. Przed wejściem wita nas napis: „Nada en vano – todo en vino” (co przetłumaczyć można jako: „Nic na próżno, wszystko w winie” ). „La Paca” to kreacja hiszpańskiego tapas baru, a także miejsce spotkań, dlatego każdy poczuje się swobodnie – a później – z chęcią powróci ponownie. Od drzwi witają nas gwar i przyjazna atmosfera. Wnętrze pełne artystycznych obrazów i przedmiotów tworzy niepowtarzalny klimat. W otoczeniu którego możemy zjeść tortillę de patatas, patatas parisien oraz wiele innych hiszpańskich specjałów, do których serwowane jest lokalne wino. „La Paca” to oryginalny lokal, gdzie każdy znajdzie coś wyjątkowego dla siebie.

„Ta ostatnia niedziela…”

kurs-szkolenie-praktyka-staż-praca-kucharz-kraków-tarnów

W głowie się nie mieści

W głowach nam się nie mieści jak ten czas szybko płynie, a wraz z nim nie ubłagalnie dobiega końca nasza wielka walencka przygoda.

Było niesamowicie! Aż łezka się kręci w oku na myśl o tym ile wspaniałych rzeczy nas tutaj spotkało. Ileż inspiracji, ileż kulinarnych doznań, ileż pięknych wycieczek z nieziemsko pięknymi widokami, ileż znajomości które mamy nadzieje pozostaną pielęgnowane na zawsze!

Strach ma wielkie oczy

Strach ma wielkie oczy i patrząc z perspektywy czasu, większość naszych obaw związanych z wyjazdem okazało się być zupełnie nieuzasadnionymi. Mimo, że wyjazd wymagał od nas odwagi. Niejednokrotnie byliśmy przerażeni nowymi sytuacjami z którymi przyszło nam się zmierzyć w obcym kraju. Ale to nic przy ilości dobrodziejstwa, które każdy z nas otrzymał w zamian. To był naprawdę bardzo wartościowy czas dla każdego z nas! Jeżeli czyta to ktoś, kto ma możliwość udziału w projekcie, niech się dłużej nie zastanawia  !

 

Praktyka w restauracji, język hiszpański i wycieczki po Walencji i okolicy

Praktyki w restauracjach zostały dobrane idealnie, według potrzeb każdego z nas. Nasi mentorzy dołożyli wszelkich starań, aby każdy z nas poczuł się dobrze i wyciągnął jak najwięcej dla siebie z praktyk. Pamiętamy również jak baliśmy się co to będzie z komunikacją w kuchni… W końcu Maylen (nasza nauczycielka hiszpańskiego) jest bardzo dobrym pedagogiem, ale uczyliśmy się hiszpańskiego tylko jeden miesiąc! Jesteśmy pełni podziwu ile wiedzy wtłoczyła nam do głów w tak krótkim czasie i dzięki niej świetnie daliśmy sobie radę!

Na miejscu także uczyliśmy się hiszpańskiego z Jaume, który ułatwił nam szybkie zaaklimatyzowanie się w Walencji, pokazał nam miasto i ciekawe miejsca. Jedną z wycieczek zaproponowanych przez Jaume’iego była wycieczka statkiem po Albuferze. Historia jeziora otoczonego polami ryżowymi jest bardzo interesująca. Albufera jest oddzielona od morza przez mierzeję, co pozwala aby tak blisko morza utworzył się wielki zbiornik wodny o słodkich wodach. Większość parku przyrody to pola ryżu niełuskanego z „arroz bomba” i ryżu „albufera”, oba używane lokalnie do produkcji paelli.

 

Równie duże wrażenie zrobiła na nas wycieczka do Mercat’u Central de Valencia z naszą mentorką i wspaniałą nauczycielką hiszpańskiej kuchni Marią Jose. Mercat to jeden z najstarszych, wciąż funkcjonujących rynków Europy. Jesteśmy przekonani, że wizyta tutaj to „must have” dla każdego, nie tylko dla kucharzy czy pasjonatów kulinarnych. Mercat to taka  „świątynia gastronomii” – różnorodność lokalnych produktów, świeżych owoców, warzyw, najlepszych rodzajów szynki iberyjskiej, serów, wypieków od regionalnych piekarzy, oliw od producentów z tutejszych gajów oliwnych, pysznych win, szafranu (luksusowej przyprawy wykorzystywanej do przygotowania Paelli Valenciany) pozwala na zanurzenie się w klimacie miasta, tutejszej tradycji i kulturze.

 

Targi gastronomiczne – Gastronoma w Walencji

W ostatni poniedziałek naszego pobytu w Walencji Maria Jose zabrała nas na wielkie święto gastronomiczne w Walencji – Feria Gastronoma. Dla każdego kucharza i pasjonata kuchni to nie lada gratka. Mogliśmy skosztować specjałów najlepszych hiszpańskich kucharzy, lokalnych produktów – oliw, win, serów, wędlin, owoców, warzyw, wyrobów piekarskich i cukierniczych. To wydarzenie na długo pozostanie w naszej pamięci, gdyż rozpieściło nasze podniebienia.

 

Naładowane akumulatory pozytywną energią

Nasze wewnętrzne akumulatory zostały naładowane pozytywną energią i już nie możemy się doczekać aż przywieziemy ją do naszej cudownej Ojczyzny, a Walencja na zawsze pozostanie w naszych sercach, gdyż ugościła nas najlepiej jak tylko mogła!

In my head – Valencia

Na mecie projektu Gotuj po hiszpańsku

Czas pobytu w Hiszpanii niestety chyli się ku końcowi.
Już teraz będąc na mecie projektu mogę powiedzieć, że była to jak dotąd najbardziej pouczająca i wymagająca przygoda w moim życiu.
Wiele nowych przyjaźni, miejsc, doświadczeń i możliwości.

Miałem szczęście odbywać praktyki w naprawdę cudownej restauracji o nazwie LOTELITO. Mieści się ona w ścisłym centrum Walencji obok placu De I’Ajuntament i żałuję, że nie mogę zostać tam dłużej. Szefowie kuchni i cały zespół starali się pomóc mi i przekazać jak najwięcej wiedzy. Wkładali w to wiele wysiłku i czasu, za co jestem im ogromnie wdzięczny. Każdy dzień przynosił coś nowego, dzięki czemu nie dopadła mnie rutyna, a wręcz chciało mi się tam być. I teraz przypominam sobie słowa, które na początku praktyk powiedział szef, a brzmiały one tak: „w tej kuchni wszyscy jesteśmy rodziną, traktujemy się i szanujemy jak rodzina” i rzeczywiście tak było. Będę naprawdę mocno za nimi tęsknił i za całą atmosferą jaką tworzyli.

W czasie wolnym…

No, ale nie myślcie, że tylko pracowałem. Prócz szkoły i zajęć w ALTAVIANIE, był oczywiście czas wolny, który każdy wykorzystywał w dowolny sposób. Ja akurat pomagałem tutejszemu polskiemu księdzu w formacji nowych ministrantów i posłudze wśród Polonii mieszkającej w Walencji i okolicach. Zawsze z niecierpliwością czekałem, żeby się z nimi spotkać, porozmawiać.
Organizowaliśmy wspólne wypady w góry, gdzie widoki były tak piękne, że w niektórych momentach brakowało słów, też był czas na wspólne gotowanie co mi się również podobało.

Dwa najważniejsze dni

Lecz najważniejszymi momentami były dla mnie dwa dni.

Pierwszy dzień gdy młodzież, dla której prowadziłem kursy, została pobłogosławiona do posługi ministranta, co było zwieńczeniem naszego wysiłku, pracy i nauki. Także w tym wydarzeniu uczestniczyła cała parafia, ponieważ było to pierwsze oficjalne powstanie polskiej służby liturgicznej w Walencji.

A drugim dniem był Dzień NIEPODLEGŁOŚCI, który było nam dane przeżywać wśród Polaków w Hiszpanii. Było pięknie, uroczyście, a Msza na którą przybył konsul RP z Madrytu odbywała się w Katedrze w samym sercu Walencji. Była ona sprawowana przez kardynała Antonia Cańizaresa Llovera. Po Mszy zaśpiewaliśmy wszyscy Hymn Polski a po nim ruszyliśmy w Marszu do Pałacu Arcybiskupiego by złożyć kwiaty pod pomnikiem Jana Pawła II.

Oczywiście, w tych dwóch dniach i w praktykach nie zamykam całych dwóch miesięcy, bo przeżyć które ma każdy z nas jest naprawdę masa no i…
Wiecie co? Żal wyjeżdżać, i już zazdroszczę kolejnej grupie, która przyjedzie tutaj. Ale wszystko ma swój koniec. Mam tylko nadzieje, że żadna przyjaźń, którą tutaj zyskałem nie zniknie, a wiedza, którą zdobyłem pomoże mi w rozwinięciu  skrzydeł.

A na razie TIME TO SAY GOODBYE VALENCIA!

Słodka odsłona Valencii

Każdy znajdzie coś dla siebie

Jeśli interesujesz się kulinariami, lubisz odkrywać nowe smaki i inspirować się kuchnią z innych krajów? To Valencia pod tym względem Cię nie zawiedzie (mnie nie zawiodła też pod żadnym innym;)). Nawet niepozorne małe uliczki, skrywają w sobie wiele małych knajpek, kawiarni czy tapas barów. Nie wspominając już o centralnych punktach miasta, gdzie na pewno każdy znajdzie coś pysznego i zgodnego z jego smakiem.

Ruzafa od słodkiej strony

Jednak ja, z racji swoich zainteresowań, dużą uwagę poświęciłam na odkrywanie słodkiej kulinarnej mapy Valencii. Dlatego też, jeśli również lubicie desery i słodkości, to zdecydowanie miejscem, do którego musicie się udać, jest kawiarnio-cukiernia Dulce de Leche Boutique*. Znajduje się ona w klimatycznej dzielnicy Ruzafa, nazywanej też dzielnicą artystów i mody, pełnej pięknych kolorowych kamienic, oryginalnych barów i restauracji.

Dulce de Leche

Dulce de Leche wygląda jak miejsce wyrwane ze scenografii filmowej. A dokładnie ze słodkiej baśniowej krainy. Ilość ciast, ciasteczek, tradycyjnych wypieków hiszpańskich, a także deserów spotykanych na całym świecie typu „carrot cake”, „red velvet” czy „croissantów”, robi olbrzymie wrażenie. Tutaj nie ma miejsca na minimalizm. Witryny uginają się pod ilością słodkości, dlatego też trzeba poświęcić dużo czasu, żeby zdecydować się czego chce się spróbować. Rozmach i przepych są więc właściwymi słowami opisującymi tę wyjątkową kawiarnię. Polecam wybrać się tam ze znajomymi i skosztować kilku rzeczy (ja w szczególności polecam sernik dulce de leche oraz tartę z jabłkami i kruszonką – tarta con manzana). Można również zabrać ciacho na wynos.
Oprócz wypieków zjecie tutaj również śniadanie – do wyboru jest szeroka gama przeróżnych kolorowych kanapek i tostów, np. z awokado, hummusem, czy warzywami. Dodatkowo zawsze dostępna jest także opcja lunchowa i oczywiście kawa – od klasycznych po specjalności lokalu, np. pumpkin latte czy kawa z kremem dulce de leche.

W weekendy przygotujcie się na długie kolejki i trudności ze znalezieniem wolnego stolika. Warto wybrać się tam więc w tygodniu, kiedy jest mniejszy ruch i można w spokoju delektować się urokami tego miejsca.

 

*”Dulce de leche” to typowy krem, który spotkacie w wielu hiszpańskich deserach, przygotowuje się go z mleka, cukru i wanilii, podobny jest do masy kajmakowej.

 

https://www.instagram.com/dulcedelecheboutique/

!Cerrado por dieta!

45 dni pobytu w pięknej Walencji za nami – jak ten czas szybko leci!

Zawsze zastanawiałam się dlaczego to właśnie Hiszpanie żyją najdłużej ze wszystkich krajów Europy. Dziś dzięki możliwości poznania tych wspaniałych ludzi śmiało mogę powiedzieć, że sekret długowieczności to nic innego jak dobre jedzenie i optymistyczne nastawienie do otaczającego nas świata.  Niby proste, a dla nas Polaków nie zawsze oczywiste..

„Człowiek nie może prawidłowo myśleć, kochać i spać, jeśli wcześniej porządnie się nie najadł” -Virginia Woolf

Chociaż fast food’y i półprodukty dotarły również do Hiszpanii, obserwując mieszkańców Walencji można zauważyć, że są oni bardzo związani ze swoją kuchnią. Podstawą dla większości mieszkańców niezmiennie pozostaje oliwa z oliwek, ryby, chleb, jajka, warzywa strączkowe i sery.

Hiszpanie bez wątpienia celebrują posiłki – dla nich śniadanie. lunch czy kolacja to świetna okazja do spotkania przyjaciół, rodziny, a także załatwienia interesów.

 

Dieta śródziemnomorska to nie dieta, a filozofia życia oparta głównie na gotowaniu, jedzeniu, celebrowaniu posiłków, aktywnym trybie życia i sjeście! Wydaje mi się, że dobrze znane powiedzenie, że najlepsi ludzie to Ci, którzy kochają jeść powstało właśnie tutaj – w Walencji.

 

Dzięki projektowi „Gotuj po hiszpańsku” nie tylko mogę rozwijać swoją pasję do gotowania, poznawać wiele tajników kuchni hiszpańskiej, podróżować, poznawać nowe smaki,  pracować i uczyć się od najlepszych kucharzy, ale też każdego dnia mogę odkrywać sekrety długowieczności. Nawet jeśli coś idzie nie po naszej myśli to przecież !no pasa nada! – jutro też jest dzień, nie martwmy się na zapas i chodźmy razem na pyszny tapas!

 

 

przepisy kulinarne Przepisy kulinarne mytastepol.com Znajdź przepis kulinarny - Katalog Smaków