Ładowanie strony…

!Hasta pronto!

 

 

W ostatnim tygodniu…

W ostatnim tygodniu naszego pobytu w Walencji pogoda była pochmurna jak nasze nastroje, ale równie piękna jak w słoneczną pogodę.

Czas spędzony na warsztatach kulinarnych w Altavianie był niezwykle interesujący i  bardzo poszerzył moją wiedzę kulinarną. W ramach zajęć z Marią Jose mieliśmy możliwość poznania kuchni hiszpańskiej od podszewki. Nauczyliśmy się gotować tylu przepysznych potraw – aż nie mogę doczekać się możliwości odtworzenia przepisów po powrocie do Polski. Kto nie chciałby z Was spróbować: autentycznej Paella’i Valenciana’y, przepysznego hiszpańskiego omletu „Tortilla” czy najprawdziwszego gazpacho’io w wersji hiszpańskiej? A to tylko mały ułamek tego czego nauczyła nas wspaniała Maria Jose.

Restauracja Esencia

Miejsce, w którym miałam zaszczyt odbywać praktyki to niezwykle klimatyczna i ciepła – restauracja Esencia, która znajduje się na obrzeżach Walencji, w pobliżu Palau de Congresos.  Kuchnia jaką serwują szefowie kuchni – Nestor i Wiktor, bazuje na świeżych, sezonowych produktach. Dania z ryżu, mięso i ryby z grilla, są przyrządzane tak, aby wydobyć esencję z każdego produktu i móc ją zawrzeć w każdej potrawie. Byłam zachwycona ich pracą, ich pasją do gotowania – inspirowali mnie każdego dnia praktyki.

 

Czasami obserwując ich zaangażowanie dostrzegałam jakąś magię. To na pewno nie było zwykłe gotowanie! Zrozumiałam, że nie ma nic piękniejszego niż oglądać ludzi, którzy robią to co kochają!

Nie mogłabym nie wspomnieć o atmosferze jaka panuje wśród pracowników restauracji… tak dobrze pracowało się z nimi!  Wszyscy są dla siebie jak rodzina, a ja, dzięki nim poczułam się częścią tej fantastycznej ekipy. Nawet czasami nie do końca udana komunikacja nie przeszkadzała nam w pracy. Szefowie ze wszelkich sił starali się, abym zrozumiała co mają mi do przekazania.  Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się stworzyć podobną atmosferę w moim miejscu pracy.

 

Choć gotowanie pasjonuje mnie od zawsze – nie sądziłam, że w tak krótkim czasie pokocham świat gastronomii jeszcze bardziej! Jestem przekonana, że to za sprawą świetnych ludzi, których tutaj spotkałam i naszej wspólnej pasji, która tak bardzo zbliża ludzi do siebie.

I choć pożegnania są bardzo trudne, na szczęście nie są tak ważne jak wspomnienia, które pozostaną na zawsze!

https://www.instagram.com/restaurantesencia/

 

 

 

!Cerrado por dieta!

45 dni pobytu w pięknej Walencji za nami – jak ten czas szybko leci!

Zawsze zastanawiałam się dlaczego to właśnie Hiszpanie żyją najdłużej ze wszystkich krajów Europy. Dziś dzięki możliwości poznania tych wspaniałych ludzi śmiało mogę powiedzieć, że sekret długowieczności to nic innego jak dobre jedzenie i optymistyczne nastawienie do otaczającego nas świata.  Niby proste, a dla nas Polaków nie zawsze oczywiste..

„Człowiek nie może prawidłowo myśleć, kochać i spać, jeśli wcześniej porządnie się nie najadł” -Virginia Woolf

Chociaż fast food’y i półprodukty dotarły również do Hiszpanii, obserwując mieszkańców Walencji można zauważyć, że są oni bardzo związani ze swoją kuchnią. Podstawą dla większości mieszkańców niezmiennie pozostaje oliwa z oliwek, ryby, chleb, jajka, warzywa strączkowe i sery.

Hiszpanie bez wątpienia celebrują posiłki – dla nich śniadanie. lunch czy kolacja to świetna okazja do spotkania przyjaciół, rodziny, a także załatwienia interesów.

 

Dieta śródziemnomorska to nie dieta, a filozofia życia oparta głównie na gotowaniu, jedzeniu, celebrowaniu posiłków, aktywnym trybie życia i sjeście! Wydaje mi się, że dobrze znane powiedzenie, że najlepsi ludzie to Ci, którzy kochają jeść powstało właśnie tutaj – w Walencji.

 

Dzięki projektowi „Gotuj po hiszpańsku” nie tylko mogę rozwijać swoją pasję do gotowania, poznawać wiele tajników kuchni hiszpańskiej, podróżować, poznawać nowe smaki,  pracować i uczyć się od najlepszych kucharzy, ale też każdego dnia mogę odkrywać sekrety długowieczności. Nawet jeśli coś idzie nie po naszej myśli to przecież !no pasa nada! – jutro też jest dzień, nie martwmy się na zapas i chodźmy razem na pyszny tapas!

 

 

!Buenos Dias! Que tal?

Przed wyjazdem do Hiszpanii w mojej głowie kotłowały się różne myśli – strach i niepewność mieszały się z ekscytacją. Jednak zaraz po wylądowaniu w urokliwej Walencji zniknął cały stres i ogarnęła mnie ciekawość – nowe miejsce, nowi ludzie, a przede wszystkim mnóstwo nowych smaków do odkrycia.

Kucharzem jestem od dwunastu lat, projekt jest dla mnie poszukiwaniem nowych kulinarnych inspiracji, które będę mógł wykorzystać w mojej pracy.

„Co my wiemy, to tylko kropelka. Czego nie wiemy, to cały ocean.” – Isaac Newton

Niezawodny wybór

Już po pierwszych dniach w szkole kulinarnej wiedziałem że się nie zawiodę. Maria Jose, która prowadzi z nami warsztaty kuchni hiszpańskiej jest niezwykle charyzmatyczna, pełna pasji  i doświadczenia gastronomicznego. Restauracja, którą wybrała dla mnie do zrealizowania praktyk również mnie nie rozczarowała. To najlepsza japońska restauracja w Walencji – „Hoono”. Jestem zachwycony technikami i metodami jakie wykorzystują tutejsi kuchmistrzowie.

Oprócz czasu przeznaczonego na naukę, mamy też sporo czasu wolnego, który przeznaczam na spotkania z przyjaciółmi, uczestnikami projektu oraz odkrywanie pięknej Walencji i tutejszych smaków.

Poza wspólnymi wypadami na miasto czy to na plaże, często wraz z  moimi fantastycznymi współlokatorami z Blasco Ibáñez wspólnie przygotowujemy posiłki. To piękne jak wspólna pasja łączy ludzi. Jest to dla mnie niesamowity czas.

„Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę” –św. Augustyn

 

 

 

 

Marisco Valencianos

Zachwycony? Mało powiedziane! Wręcz kubki mojego podniebienia są usatysfakcjonowane tutejszymi, świeżymi produktami. Pierwsze z nich to krewetki, kalmary, langustynki jako popularne owoce morza na całym świecie. Takie przysmaki jak scyzorki możemy zastąpić małżami. Strzykwy uznawane są za przysmak podobny do kawioru  lub jeżowce na które trzeba uważać bo są trujące. Sezonem przyrządzenia jest marzec i kwiecień wtedy pojawiają się niczym przebiśniegi po zimie, na każdym Walenckim stole. Dla zwykłego zjadacza chleba mogą okazać się niczym szczególnym, natomiast posiadają swoja magie. Pomimo tego, że nie jestem ich smakoszem, nie wyobrażam sobie aby ich nie spróbować będąc w tym miejscu. Takimi przysmakami zajmuje się na co dzień w kuchni „Familia La Sucursal” w której odbywam praktyki. Jestem zachwycony i oszołomiony cała Walencją. Tutaj dla ludzi zatrzymał się czas, nie biegną, nie pędzą, po prostu idą. Słoneczna pogoda i wspaniały wiatr tulący twarz pozwala na wędrowanie bez końca. A gdy jest nam już za gorąco to pubów i plaż jest sporo. Czas szybko pędzi i zbliża nas do końca pobytu w Walencji, lecz jestem szczęśliwy i zadowolony bo odkryłem w tej przygodzie nowe doznania kulinarne.