Ładowanie strony…

Hiszpania! Hola amigos!

Szczerze mówiąc, bardzo bałam się wyjazdu do Walencji. Moja głowa aż roiła się od wszelakich pytań; „Jak tam będzie? Co spakować? Czy trafię do restauracji, w której będę się dobrze czuła? Czy będę dogadywać się z moimi współlokatorami?”
Na miejscu:
Jest wspaniale. Spakowałam tonę niepotrzebnych rzeczy i trafiłam do świetnej restauracji, a współlokatorów mogę nazwać rodziną, bo są cudownymi osóbkami..Ale wróćmy do początku.
Po przylocie do Walencji od razu, co mnie najbardziej dotknęło to ogromny gorąc, z którym tak na prawdę nie mogłam sobie poradzić przez pierwsze dni, I już pierwszego dnia żałowałam, że wzięłam ze sobą jakiekolwiek długie spodnie. Przyleciałam z chłodnego Krakowa do miejsca gdzie jest bardzo, bardzo ciepło, a czterdzieści stopni to norma. Dosłownie gotowałam się, ale już (po dwóch tygodniach pobytu) się zaaklimatyzowałam. W końcu.

Mieszkańcy Hiszpanii

Są wspaniali. Co tu dużo pisać. Kolorowi, uśmiechnięci, życzliwi. Idziesz po ulicy, a nieznajomy częstuje Cię szerokim uśmiechem i głośnym „HOLA!”. Kiedy na polu się ściemni i pójdzie się na plaże możemy zauważyć rodziny, które jedzą wspólnie posiłki. Rozkładają stoliki, krzesełka i razem przy muzyce jedzą kolacje. Przeważnie ludzie zaczynają wychodzić na zewnątrz wieczorem, kiedy ochłodzi się trochę. Najbardziej zapadł mi w pamięć widok małych dzieci, które naprawdę późną nocą bawią się w najlepsze na pustych ulicach Walencji, biegają, tańczą, śpiewają. Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim, dlatego może wywarło to na mnie takie wrażenie, bo zazwyczaj dzieci już o tej porze powinny spać… Ale najwyraźniej nie tutaj!
Mój dzień zaczyna się około ósmej rano, ponieważ chce na spokojnie przygotować się do zajęć i praktyk. Po zakończeniu zajęć wracam do domu i zazwyczaj coś gotuję, potem wychodzę na spacer, na plaże. Widok piasku i morza bardzo mnie relaksuje i chętnie tam wracam. Jednak lubię też odkrywać nowe miejsca i idę po prostu przed siebie, aż znajdę coś ciekawego.

ZAJĘCIA I PRAKTYKI

Zajęcia z języka i kuchni hiszpańskiej odbywają się w szkole Altaviana, która jest pół godziny spacerkiem od naszego mieszkania.
Język hiszpański prowadzony jest przez Jaume który jest bardzo pomocnym człowiekiem. Gdy czegoś nie rozumiem, to zawsze jest chętny żeby wytłumaczyć i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Zajęcia z kuchni hiszpańskiej prowadzone są przez Fernanda Ferrero, szefa kuchni restauracji La Maritima. Fernando jest profesjonalistą, który zwraca uwagę na każdy szczegół np. jak trzymamy nóż podczas krojenia, czy mamy zapięty kitel na ostatni guzik itp. Uczymy się naprawdę wielu rzeczy, gotujemy, łączymy smaki tak, że w życiu nie wpadłabym na taka kompozycję! Z drugiej strony, jeśli mam być szczera, kuchnia hiszpańska to raczej nie moje smaki. Jest bardzo dużo ryb i owoców morza, co od razu dyskwalifikuje mnie z jedzenia tego wszystkiego, ponieważ jestem weganką. Również nie podoba mi się sposób przyrządzania niektórych potraw, gotowanie na żywca owoców morza jest dla mnie czymś odpychającym i przerażającym na pewien sposób. Jednak moi rówieśnicy- mięsożercy, chwalą sobie tą kuchnie.

Na szczęście… praktyki odbywam w wegańskiej restauracji AMARANTA BIO BAR VEGANO, więc jestem w siódmym niebie! Nie jest to duża restauracja, jednak z przepysznym jedzeniem i ogromnym ruchem. Pracownicy bardzo ciepło mnie przyjęli i dbają o to, żeby czuć się dobrze na praktykach. Mogę dużo tam nauczyć się, gdyż codziennie jest inne danie dnia, które składa się z 4 posiłków. Gotujemy tradycyjne dania kuchni hiszpańskiej jak np. Paella czy Fideua tylko w wersji wegańskiej. Jak wcześniej wspomniałam, mamy duży ruch więc raczej się nie nudzę. Bardzo mnie to cieszy, że trafiłam do takiej restauracji, do jakiej chciałam, ponieważ kuchnia roślinna to ta, w której się czuję najlepiej.
Ogółem moje odczucia odnośnie projektu są bardzo pozytywne i cieszę się, że tu jestem!

świeże ryby

Port w Walencji oraz jakie skarby można kupić prosto od rybaków

IMG_20170418_185903_1

Jak funkcjonuje Port w Walencji

18 kwietnia wybraliśmy się do portu w poszukiwaniu świeżych ryb. Razem z Magdą – koleżanką z grupy i Ricardo – naszym nauczycielem, spotkaliśmy się w umówionym miejscu, nieopodal portu.

Mieliśmy dwie sprzeczne informacje.
Jedna mówiła, że nie da się kupić ryb bezpośrednio od rybaków i trzeba iść do portowego sklepu, gdzie rybacy oddają swoje zdobycze. To nam średnio pasowało, bo tak kupować to można wszędzie. Chcieliśmy towar prosto od dilera, bez pośredników.

Drugie źródło twierdziło, że około godziny 16.00 do portu przybijają kutry rybackie ze świeżym połowem i wtedy można od nich nabyć to, co chcemy.

IMG_20170418_162610

Jak zdobyć najświeższe ryby i owoce morza

Okazało się, że obie informacje mają coś wspólnego z prawdą. Najpierw trafiliśmy na otwarte drzwi hangaru, gdzie stały przywiezione na wózku plastikowe skrzynie z rybami i owocami morza. Niestety, nie można było ich kupić. Towar przeznaczony był na aukcję w pomieszczeniu obok. Udało nam się wejść do środka i podglądnąć licytację ale już po chwili grzecznie nas wyproszono. Zrozumieliśmy, że licytacja jest prywatna i trzeba mieć zaproszenie. Z tego co wiem, osobami licytującymi byli właściciele pobliskich restauracji, a towar sprzedawany był hurtowo w dużych ilościach.

IMG-20170418-WA0000

Udane zakupy na targu ryb i owoców morza

Wyszliśmy i zaczęliśmy się rozglądać, czy może jest jeszcze inne miejsce sprzedaży.
Niedaleko od nas widać było grupkę ludzi, a kiedy podeszliśmy bliżej, okazało się, że to właśnie tu możemy zakupić nasze ryby. Początkowo miałem zamiar kupić 2, może 3 sztuki. Jednak rybacy nie sprzedawali ani na sztuki, ani na kilogramy. Ryby były podzielone według nieznanego mi wzoru, na kupki. Wskazane porcje kosztowały 5 euro za każdą. Razem z Magdą wybraliśmy jedną na spółkę. Rybki ważyły około 1,5 kg. W tym było 5 naszych i 3 inne, które dostaliśmy od Ricarda.

Ricardo jest naprawdę w porządku. Wcześniej tego samego dnia mieliśmy z nim zajęcia z hiszpańskiego, oprowadził nas też po mieście, a kiedy wspomnieliśmy, że popołudniu chcemy iść do portu, zaoferował swoją pomoc w komunikacji z rybakami.

Najświeższe ryby w Walencji i jak je przygotować

To, co udało nam się upolować to Caballa, Jurel, Pajel Sargo – jeśli dobrze rozszyfrowałem, są to hiszpańskie nazwy dla makreli, ostroboka pospolitego, pagrusa różowego i sargusa.

Po powrocie z portu musieliśmy wypatroszyć i umyć nasze łupy, następnie zabraliśmy się do ich obróbki cieplnej.

Dwie pierwsze rybki mieliśmy tylko po sztuce i zdecydowaliśmy się przyrządzić je zgodnie z radą rybaków, czyli obtoczyliśmy je w mące i usmażyliśmy na oleju.

Z pięcioma kolejnymi rybami także postąpiliśmy wedle zaleceń i upiekliśmy je w piekarniku w 170°C / 20′ z dodatkiem soli, pieprzu i cytryny.

     

Dzień był naprawdę super. Nigdy wcześniej nie kupowałem ani nie jadłem świeższych ryb.

Polecam wszystkim.

 

La Lonja Del Pescado – czyli gdzie można kupić ryby i owoce morza prosto od rybaków

 Gdzie można kupić najświeższe ryby i owoce morza

Podczas zwiedzania pięknej Walencji, w której jest wiele zabytków i miejsc wartych zobaczenia, polecam La Lonja Del Pescado, czyli targ rybny. Targ ten jest miejscem mało znanym turystom. Najczęściej odwiedzają go właściciele restauracji i barów oraz lokalni mieszkańcy, aby zaopatrzyć się w najświeższe ryby i owoce morza w całym mieście.

 

 

Targ ten znajduje się przy Bar Cantina La Lonja de Pescado oraz Moll de Ponent. Jest czynny w dni robocze o godzinie 16. Oczywiście przy złych warunkach atmosferycznych może się zdarzyć tak, że rybacy nie wypłyną w morze i będzie nieczynne. Ryby i owoce morza sprzedawane są bezpośrednio z rybackich statków oraz w hangarze obok portu. Sprzedażą zajmują się rybacy oraz ludzie przez nich wynajęci. Ceny tych produktów są dużo niższe niż w marketach i innych miejscach, a ich jakość o wiele wyższa. Co ciekawsze, nie są one sprzedawane na wagę, tylko na sztuki lub „plato” czyli talerz. Co za tym idzie, czym hojniejszy i milszy sprzedawca, tym lepszego zakupu dokonamy. Uważam, że jeżeli ktoś lubi „pescados i mariscos”, to jest to miejsce, które powinien na pewno odwiedzić, do czego serdecznie namawiam. Po zrobieniu zakupów „Que aproveche„.

Teraz aby potwierdzić moje słowa i zachęcić do odwiedzenia tego miejsca, wrzucam kilka zdjęć, które zrobiłem podczas wizyty w Lonja Del Pescado.

Galeria zdjęć z targu ryb i owoców morza w Walencji

przepisy kulinarne Przepisy kulinarne mytastepol.com Znajdź przepis kulinarny - Katalog Smaków